Bunt dwulatka – czyli jak to jest z tym złym zachowaniem?

Od dnia narodzin naszych pociech z radością patrzymy, jak rosną, rozwijają się, poznają nowe rzeczy. Z zachwytem witamy nowe umiejętności i cieszymy się z tego, jak szybko nasze dziecko „dorasta”.

„Sielanka” kończy się w okolicach drugich urodzin. Czasem jest to kilka miesięcy wcześniej, kiedy to maluch zaczyna zauważać, że jest odrębną jednostką, zaczyna wyrażać i egzekwować swoje potrzeby i swoje zdanie. Ten okres często jest nazywany „buntem dwulatka”, ponieważ charakteryzuje się często powtarzającym się „nie” oraz stanowczym sprzeciwem ze strony dziecka wobec naszych poleceń. Jest wiele poradników jak sobie radzić w takiej sytuacji, by zachować zimną krew i nie zwariować, a jednocześnie dać dziecku potrzebne wsparcie, a sobie siłę, aby ten trudny okres przetrwać w możliwie największym spokoju.

Moje wątpliwości natomiast budzi dość powszechne łączenie buntu dwulatka ze „złym zachowaniem” i tłumaczenie, że moje dziecko jest niegrzeczne, bo przechodzi bunt. Ale zacznijmy od początku.

Co to jest „bunt”?

Bunt według Słownika języka polskiego oznacza sprzeciw, protest, opór, bądź wystąpienie grupy ludzi przeciwko jakiejś władzy. Powstaje wskutek frustracji i niezadowolenia i często niesie za sobą propozycję alternatywnego rozwiązania.

Co to jest „złe zachowanie”?

Według słownika synonimów, złe zachowanie charakteryzowane jest przez arogancję, bezczelność, impertynencję, niegrzeczność, nieuprzejmość, wulgarne zachowanie. Z reguły jest to działanie celowe, mające na celu pogorszenie statusu życia osoby, w którą jest skierowane.

Mocno wątpię, że dwulatki są aroganckie, bezczelne i wulgarne z natury. Dziecko to nieuformowana glina, którą my, rodzice, kształtujemy już od pierwszych dni. To od nas zależy, czego malucha nauczymy i jakie nawyki w nim wykształcimy. Dziecko uczy się przez obserwację i naśladowanie, tak więc zdecydowaną większość zachować wynosi z domu.

Często spotykam się z opinią, że dziecko jest niegrzeczne, bo nie słucha rodziców, nie wykonuje ich poleceń. Utarło się, że to, co odbiega od naszego wyobrażenia o „dobrym zachowaniu” jest mianowane tym złym. Ale czy wyrażanie własnego zdania jest złym zachowaniem? Trzeba pamiętać, że taki maluch, póki go nie nauczymy, nie wie jeszcze jak wyrażać swoje emocje i potrzeby, a tym samym robi to za pomocą znanych sobie środków wyrazu.

Z reguły sprzeciw taki manifestowany jest krzykiem, rzucaniem rzeczami, tupaniem, czasem biciem. W miejscach publicznych kładzeniem się na podłodze i wrzaskami. My rodzice często jesteśmy bezsilni w obliczu takiego ataku. Do tego frustrację naszą potęgują często niepochlebne komentarze osób postronnych na temat naszego rodzicielstwa.

Czy „bunt” można przyrównać do „złego zachowania” dziecka?

Bunt nie jest synonimem złego zachowania i niepoprawne jest stawianie znaku równości pomiędzy tymi dwoma stanami w odniesieniu do zachowania dziecka. Bunt w wykonaniu małego człowieka, które uczy się tego, że może mieć własne zdanie, jest niczym innym jak próbą wyrażenia swojego punktu widzenia i swoich potrzeb. Rodzice przyzwyczajeni do tego, że małe dziecko cieszy się ze wszystkiego co podstawimy mu, mówiąc kolokwialnie, pod nos, są zdziwieni nową reakcją, i tak ostrym sprzeciwem ze strony małego człowieka. W zależności jak ten sprzeciw jest okazywany, czy to krzykiem czy atakiem złości, postrzegany jest jako zachowanie „niegrzeczne”, niezgodne z tym, czego oczekują rodzice. Musimy jednak pamiętać, że kilkunastomiesięczne dziecko nie ma pojęcia, po pierwsze, jak radzić sobie z nowymi emocjami (dla niego taka odrębność jest czymś nowym), po drugie, jak wyrazić własne zdanie tak, aby rodzice zrozumieli, o co mu chodzi i wzięli je pod uwagę. Czy w pewnym momencie nie jesteśmy zbyt przyzwyczajeni do tego, że maluch wykonuje polecenia, i nie zauważamy, że może mieć odmienne zdanie na jakiś temat? Musimy też pamiętać, że dla takiego brzdąca często sprawą najważniejszą na świecie są rzeczy, które nam mogą wydawać się nieistotne. Czasem jest to kolor skarpetek czy koszulki, innym razem będzie to czas końca zabawy lub zabawka w sklepie. Każdy prędzej czy później choć raz przeżyje awanturę, przykładowo, o poranne ubieranie. Czy dziecko dziecko robi to złośliwie? Myślę, że nie. Ono po prostu ma inną wizję na spędzenie tego czasu i próbuje to wyegzekwować. Próbowaliście kiedyś zapytać malucha, o co tak na prawdę chodzi? Czy nie okazało się wtedy, że zabawa kolejką jest ważniejsza?

bunt-dwulatka2

Należy również pamiętać, że wszystkie skutki mają jakieś przyczyny. To, jak zachowuje się nasze dziecko w okresie lat dwóch i jak przechodzi przysłowiowy bunt w dużej mierze zależeć będzie od tego, w jaki sposób będziemy uczyć je co-egzystencji w pierwszych miesiącach jego życia. Warto z dzieckiem rozmawiać, tłumaczyć nowe stany emocjonalne, zachowania, co jest dobre a co złe, wyrażać jasno nasze oczekiwania wobec dziecka. Niezmiernie ważna jest też konsekwencja takiego zachowania. Daje ona dziecku poczucie bezpieczeństwa i stałości, zapobiega dezorientacji, kiedy raz coś można, a innym razem jest to zabronione. Do współpracy warto też zaangażować najbliższą rodzinę, babcię, dziadka, ciotki, które często nas odwiedzają, tak, aby najbliższe otoczenie naszego dziecka w kwestii „nauki życia” było w miarę spójne.

Podobnie, to, jak my będziemy reagować na zmiany zachowań naszego dziecka, zależeć będzie w dużej mierze od naszego nastawienia i podejścia, jakie sobie obierzemy. Jeśli uświadomimy sobie, że nasze dziecko zachowuje się w taki czy inny sposób nie bez przyczyny, lecz próbuje skomunikować się z nami i wyrazić swoje zdanie, to zaręczam Wam, że Wasze reakcje i postępowanie również będzie inne. Poniżej przedstawię kilka sposobów, jak ułatwić sobie życie z buntującym się dwulatkiem.

Jak uniknąć buntu?

1. Nie zaskakuj

Najczęstszym powodem agresji maluchów jest wymaganie od nich zrobienia czegoś natychmiast, kiedy one nie mają na to najmniejszej ochoty. Postaraj się informować malucha z wyprzedzeniem o tym, co go czeka lub co macie w planach. Zamiast mówić: „sprzątnij zabawki, idziemy spać”, spróbuj przyjść z 10-15 minut wcześniej z komunikatem: „robi się ciemno, niedługo będziemy szli spać, powoli trzeba kończyć zabawę”, i wróć za jakiś czas.

2. Nie zakazuj

Postaraj się nie nadużywać słowa „NIE”. Na niektóre dzieci (a może i większość) słowo „nie” działa jak płachta na byka. „Nie wolno”, „nie ruszaj” sprawia, że w dziecku rodzi się nieodparta ochota przeciwstawienia się nakazowi, w skutek czego odnosimy zupełnie odwrotny rezultat niż zamierzony. Postaraj się tłumaczyć konsekwencje, wyrażać opinię oraz swoje niezadowolenie: „mamie jest przykro, kiedy obrywasz kwiatkom listki”, „jeśli będziesz pchał ten kubek, to wyleje się woda”.

3. Daj wybór

Aby dziecko nie gubiło się w gąszczu opcji, postaraj się ograniczyć mu wybór. Zamiast pytać co chce ubrać, zaproponuj: „czerwona czy zielona koszulka?” Zdecydowanie przyspieszy to wybór i unikniecie długiego zastanawiania się nad zbyt wieloma opcjami.

4. Stwórz alternatywę

Jeśli maluch upiera się przy konkretnej czynności, której nie możemy lub nie chcemy wykonać, zamiast zakazywać i skazywać się na awanturę wymyśl ciekawą alternatywę, taką, która dziecko zainteresuje. „Nie kupimy dziś tej zabawki, ale w domu czeka na nas bardzo smaczny deser, ten, który uwielbiasz”. Nie tylko dajemy inną opcję w zamian, ale też odwracamy tym samym uwagę od problemu.

5. Pozwól decydować

Z dziećmi jest trochę jak z mężczyznami, jeśli chcesz osiągnąć jakiś cel, warto sprawić, aby dziecko samo „wpadło na pomysł”, jak rozwiązać dany problem. Twój maluch nie chce sprzątać zabawek? Powiedz mu, że są one bardzo zmęczone i jak możecie temu zaradzić? Może położyć je „spać” do zabawkowych domków? Dziecko nie chce jeść kolacji? Spróbuj schować widelec i zapytaj, jak teraz sobie poradzicie? Kolacja zjedzona łapkami lepsza jest niż żadna.

6. Pozwól mieć własne zdanie

Świat się nie zawali jeśli pozwolimy dziecku mieć własne zdanie i uczyć się konsekwencji własnych decyzji. Czasem warto pozwolić wyjść dziecku do przedszkola w kaloszach w upalny dzień czy przedłużyć spacer o kolejne 15 minut aby zaprzyjaźnić się z kolonią mrówek na pobliskim trawniku. U nas jest to najlepiej sprawdzająca się zasada. Młody decyduje o całkiem sporej ilości rzeczy, np. co zje na śniadanie, w którą stronę pójdziemy na spacer, które kwiatki podlejemy. Staram się też pytać o zdanie tak często, jak się da. Tym samym łatwiej przychodzi mu akceptowanie sytuacji, kiedy musi coś zrobić, bo wie, że innym razem, w innej sytuacji będzie mógł „decydować”.

7. Unikaj przebodźcowania

Nadmiar bodźców może też być przyczyną złego samopoczucia naszego malucha. Zbyt wiele atrakcji sprawia, że maluch jest szybciej zmęczony, a tym samym marudny i skory do psot lub złości. W czasach kiedy prześcigamy się w zapewnianiu naszemu dziecku dodatkowych zajęć mających na celu wspomaganie jego rozwoju, pamiętajmy, że układ nerwowy małego dziecka jest ciągle na swojej długiej drodze do doskonałości, i potrzebuje więcej czasu na przyswojenie i oswojenie się z różnymi zachowaniami, emocjami i niespodziankami serwowanymi przez otoczenie. Umiar w serwowaniu atrakcji oraz zadbanie o to aby dziecko było najedzone i wypoczęte jest również wspaniałym sposobem na uniknięcie spięć.

Jak reagować na ataki złości?

1. Daj czas na ochłoniecie

Cierpliwość jest taką magiczną cechą, której z reguły mamy deficyt, a która działa cuda w kwestii wychowywania dziecka. Jeśli nasze dziecko ma „atak złości”, nie popadajmy we frustrację i dajmy mu czas na ochłonięcie, na przemyślenie swojego zachowania. Tak najłatwiej jest uniknąć krzyków i szarpaniny.

Oczywiście są miejsca, gdzie nie wypada pozostawiać wrzeszczącego malucha, dlatego warto wyjść gdzieś, gdzie maluch będzie mógł w spokoju poradzić sobie ze swoją złością. My też zyskamy ustronne miejsce do rozmowy z dzieckiem i wytłumaczenia zaistniałej sytuacji.

2. Daj się wykrzyczeć

Czasem nie pomaga nic, jak tylko pozostawienie dziecka na chwilę samego sobie i pozwolenie mu na wykrzyczenie swoich emocji. Ważne jest aby zapewnić dziecku bezpieczeństwo, aby nie stała mu się krzywda. Zwykle po kilku minutach atak przechodzi i maluch się uspokaja.

3. Porozmawiaj i wyjaśnij

Warto porozmawiać z dzieckiem, wyjaśnić, co się wydarzyło, zapytać jak się maluch czuł i co sprawiło, że się tak zezłościł. Dwulatek nie umie jeszcze radzić sobie z nowymi uczuciami, nie umie ich rozpoznawać, tak więc nazywanie zachowań i emocji, tłumaczenie, pozwoli mu zrozumieć szybciej co się dzieje.

Bunt dwulatka jest to zjawisko, które jedne dzieci przechodzą bardziej burzliwie, inne mniej. Mówi się, że po kilku miesiącach z reguły dziecko się uspokaja i życie wraca do normy. By nie wykończyć się psychicznie, warto poobserwować własne dziecko i starać się przeciwdziałać napadom złości możliwie najczęściej, jak się tylko da. Jak to mówią, lepiej zapobiegać niż leczyć.

Zalecam też zmianę myślenia o samym buncie. Dziecko nie staje się nagle złe i niegrzeczne, lecz przechodzi kolejny etap rozwoju psychicznego, który pozwala mu określić siebie, jako jednostkę odrębną od mamy i taty. Jest to etap niezwykle ważny i starajmy się dziecku w nim towarzyszyć i wspierać okazując jeszcze więcej miłości, aniżeli przeżyć te kilka miesięcy w stresie i ciągłych nerwach.

Życzę Wam cierpliwości, wytrwałości i wzajemnego zrozumienia.

E.

 

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *