Człowiek postawiony w złym świetle zawsze będzie rzucał cień, który nie należy do niego

Mam nadzieję, że święta minęły Wam w błogich nastrojach, i że ogólnie spędziliście je tak, jak sobie to zaplanowaliście. Moje święta były powiedzmy takie po części. W tym roku ten czas wyjątkowo posłużył mi do dokonania wielu przemyśleń, przewartościowań i wyciągnięcia pewnych wniosków odnośnie kilku sytuacji życiowych. A wnioski te okazały się bardzo bolesne 😶 Cóż… wzloty i upadki – to kiedy jesteśmy na fali wznoszącej lub kiedy z niej opadamy, sytuacje gdy nam się wiedzie lub jesteśmy w dołku – to są właśnie kluczowe momenty naszego życia. I to jak reaguje na nie nasze otoczenie, najczęściej weryfikuje z kim faktycznie mamy do czynienia.

Ostatnio w moim życiu było naprawdę sporo stresujących sytuacji, które dość konkretnie skrystalizowały moje (nasze) położenie i to jak jesteśmy postrzegani. Trudno pogodzić się z tym, że przypisuje się nam cechy charakteru i czyny osób, które faktycznie doprowadzają do takiego stanu rzeczy, iż cierpią na tym wszyscy. Niestety nie mamy już wpływu na to, że działania osób, które nas zawiodły podyktowane były wyłącznie interesem oraz ich „dojrzałością” i „klasą”, których w tym konkretnym przypadku najwyraźniej im zabrakło. Jak mówi stara prawda – czas pokazał kto kim jest i jakie ma intencje, chociaż to słowo niekoniecznie tu pasuje. Intencje intencjami, a dokonywane wybory (przeważnie nie nasze, ale mocno rzutujące na nasze życie) szybko postawiły mnie do pionu. Potwierdziły się przysłowia – jeżeli coś chcesz osiągnąć i umiesz liczyć, to licz tylko na siebie, bo dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane.

Czemu zawód od najbliższych rani najbardziej? Hm… chyba przede wszystkim dlatego, że się tego po nich nie spodziewamy. Wierzymy w to, że ktoś kto jest nam bliski i nas kocha, chce dla nas tylko dobrze więc nas nie zawiedzie. Ale jak się okazuje ludzie nas zawodzą. Dają ciała, nie dotrzymują obietnic, zostawiają i wystawiają w najmniej odpowiednich okolicznościach, aż w pewnym momencie człowiek traci nadzieję i e zwyczajnie ogarnia go rozpacz – czuje się w środku ból, rozdarcie, żal i całą masę jakichś bliżej nie określonych, nie znanych wcześniej negatywnych emocji. Boli niewymownie, gdy Ci, którym ufasz zawodzą i wówczas cały Twój świat się rozsypuje, a w głowie pojawia się natrętne pytanie dlaczego? Boli jeszcze bardziej, gdy w tym całym rozrachunku jesteś przedstawiany jako osoba uparta, sprawiająca problemy, jako ta nieprzejednana. Zaczynasz rzucać ten przysłowiowy cień, który nie należy do Ciebie, ale wszyscy już uwierzyli, że jest inaczej. Boli więc najbardziej, gdy tam gdzie oczekujesz zrozumienia i wsparcia – nie uzyskujesz go.

Zawsze myślałam, że jako osoba, która parokrotnie doznała zawodu na pseudo znajomych, przyjaciołach, współpracownikach… generalnie ludziach, jestem już zdystansowana do pewnych sytuacji. Niestety doznane zawody na osobach, które były i często jeszcze są bliskie naszemu sercu okazały się sprawą najcięższą 🙄 Wierzcie mi, że dawno nie byłam poddana tak okropnej i silnej manipulacji. Zresztą nie tylko ja. Niestety niektórzy nadal wolą wierzyć w piękne słowa i nie przyjmują zwykłych faktów do świadomości. Być może wynika to z selektywnej uwagi człowieka i jej funkcjonowania, co polega na skupianiu się tylko na określonych aspektach, pozostawiając inne na boku. Nie wiem – ciężko mi to zweryfikować. Pewnie dlatego, że jeszcze tego nie rozumiem i prawdopodobnie nie zrozumiem. Tak czy inaczej niektórzy zawsze zwracają uwagę na niektóre rzeczywistości bardziej niż na inne. 

Często mówi się, że wszyscy chwalą i bronią prawdy, ale w momencie, kiedy ktoś ośmiela się być uczciwym, zawsze staje się obiektem krytyki – najczęściej z przerzuceniem na niego odpowiedzialności za całe zamieszanie, które spowodował ktoś inny. Najtrudniej jest mi zaakceptować to, że wszystkie te zabiegi sprawiają, iż człowiek przestaje wierzyć w siebie. Zastanawiasz się nad swoją osobą i pytasz sam siebie co ze mną nie tak? Czy na serio przesadzam? Czyżbym aż tak się pomylił/a? To podkopanie wiary we własne ja jest chyba najstraszniejsze w tym wszystkim. Serce pęka, gdy widzisz jak świat najukochańszej osoby rozsypuje się na kawałeczki – dosłownie na milion, wręcz miliardy kawałeczków, z których niewiele da się się już posklejać. A gdy nawet się sklei – to i tak już nie będzie tak samo. Rysa pozostanie na zawsze… Udawana troska i zainteresowanie są bardzo frustrujące. Składanie nierealnych propozycji, dla samej chyba zasady czystości sumienia (nie naszego), albo składanie propozycji realnych, ale jak się później okazuje niekoniecznie szczerych i uczciwych, przedstawianie smutnych scenariuszy życiowych, mimo, że fakty temu przeczą i wiele innych, sprawiają, że zaczynamy wątpić mocno w to co słyszymy i co jest nam przedstawiane. I cóż wówczas zrobić? Uczciwość przecież nie popłaca.
Może zatem już czas przestać ufać słowom pełnym słodyczy, bowiem wiele osób ma cukier w ustach, ale jednocześnie – jak się okazuje – jad w swoich sercach 😕 Działania bowiem mówią głośniej niż słowa, bez względu na to, jak słodkie mogą się one wydawać.

Ogromnym nieszczęściem życiowym jest konieczność przebywania z manipulantami, bowiem fałszywi ludzie sprawiają iż myślimy, że są najlepszymi osobami, które stanęły nam na drodze. A przecież to, co sprawia, że czujemy się źle, nie jest dla takich osób ważne. Nie robią nic, aby nam pomóc, nie robią nic, aby cokolwiek zmienić. Ani też nie zmieniają swojego zachowania. Stwarzają za to mnóstwo pozorów, a swoimi słowami sprawiają, że często czujemy się winni, gdyż nie zachowujemy się w określony przez nich sposób. Korzystają z tego, co mówimy, nie wahając się obrócić każdego naszego słowa przeciwko nam i na swoją korzyść. To jest właśnie manipulacja najwyższych lotów. I bardzo trudno jest się uchronić przed ludźmi, którzy czynią nasze życie zgorzkniałym… szczególnie wtedy, gdy są to osoby z bliskiego Ci otoczenia.

Chyba już czas odpuścić – to co mogło się zmienić na lepsze – nie uległo poprawie. Zawsze jest pierdyliard wymówek. Może więc trzeba ratować siebie i zacząć unikać takich osób? Wykasować numer telefonu, maila i nie dać się sprowokować jakąkolwiek rozmową. Odciąć się i nie pozwalać się niszczyć. To trudne i bardzo smutne rozwiązanie, ale chyba jedyne…

M.

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *