Dlaczego wolimy być nieszczęśliwi zamiast zadbać o nasze szczęście?

Wszyscy szukamy szczęścia i wierzymy, że można je znaleźć raz na zawsze. Ale tu Was zaskoczę – otóż nie można 😏 Myślimy, że istnieje jakaś magiczna formuła szczęścia i że można ją zastosować by je osiągnąć, ale to niestety tylko złudzenie. Szczęścia nie da się uchwycić na stałe… W ogóle szczęście samo w sobie trudno zdefiniować – ostatecznie dla każdego z nas oznacza ono coś innego. Przeważa jednak wiara, że jest to coś statycznego, że jest to jakiś cel, po osiągnięciu którego, jesteśmy szczęśliwi. To niestety błędne rozumowanie – bez względu na to, czy postrzegamy szczęście w kategorii duchowej czy materialnej. Szczęście jest trudniejsze do uchwycenia, niż nam się wydaje 😕 Na ogół – wśród znanych nam osób – raczej nieliczne z nich promienieją radością i szczęściem. I to jest najlepszy dowód na to, że nikt z nas nie jest w stanie stać się człowiekiem szczęśliwym w sposób spontaniczny i bez wysiłku. Szczęście osiągnąć mogą jedynie Ci, którzy rozumieją, na czym ono polega oraz jaka droga do niego prowadzi. A nie jest ona łatwa.

Szczęście to zupełnie coś innego niż przyjemności 

Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, co tak naprawdę nas uszczęśliwia. Może nam się wydawać, że będziemy szczęśliwi po ślubie, albo po urodzeniu dziecka, lub kiedy dostaniemy awans i podwyżkę. Jednak kiedy do tego doprowadzimy nagle się okazuje, że szczęście pryska 😳 Z drugiej jednak strony zdarza się, że nie szukając szczęścia nagle zdarza się coś, co sprawia, że czujemy się szczęśliwi – można się w tym wszystkim na serio pogubić. Dlaczego tak jest? Chyba dlatego, że dość często mylimy szczęście z przelotnym zadowoleniem, brakiem wysiłku czy cierpienia. A szczęście nie jest chwilową emocją, nie jest euforią. Jest czymś głębszym. To na pewno nie jest stan rzeczy, a stan ducha. Na przykład dobre wino, smaczna kolacja, świetny seks to rzeczy przyjemne. I dają nam one czasami poczucie szczęścia, jednak wg mnie nie ma „łatwego szczęścia”. Wydaje mi się, że właśnie ten trud jest ważnym jego komponentem, bowiem szczęście zależy od zdolności odczuwania i odbierania miłości, przyjaźni, serdeczności i przede wszystkim wdzięczności, a ta zdolność w istocie pochodzi z naszego wnętrza, a nie z tego, co nas otacza. 

To czym jest to szczęście?

Każdy z nas chce być w życiu szczęśliwy. Nawet najbardziej pesymistyczna i przygnębiona osoba ma w swojej głowie coś, co byłoby spełnieniem jej marzeń. Tylko, że my najczęściej nie wiemy co może dać nam szczęście. I szukamy go tam, gdzie go po prostu nie ma 🤷‍♀️ Wiele osób uzależnia swoje poczucie szczęścia od czynników zewnętrznych takich jak dobra praca, status finansowy itd. Czynniki zewnętrzne nie są bez znaczenia, choć zazwyczaj przypisujemy im zbyt wielką wartość. Owszem, mówi się, że „pieniądze szczęścia nie dają”, ale z drugiej strony ludzie, którzy żyją w skrajnej biedzie: nie mają dachu nad głową, są głodni, nie mogą posyłać dzieci do szkoły, czy nie stać ich na opiekę medyczną, szczęśliwi nie będą. Gdy mówimy o pieniądzach, trzeba powiedzieć, że są ważne do pewnego pułapu. Oczywiście zabezpieczenie podstawowych potrzeb jest szalenie istotne – bez tego osiągnięcie szczęścia jest trudne, albo wręcz niemożliwe. Jednak, ten kto myśli, że jego szczęście zależy od nowego auta, jeszcze większego mieszkania czy wielkiego konta w banku – jest zwyczajnie w błędzie. Bowiem zapełnienie tych pragnień przyniesie nam chwilową przyjemność – później o nich zapomnimy i okaże się, że powrócimy do stanu wyjściowego. Najprawdopodobniej znowu czegoś zapragniemy. I to kolejne pragnienie będzie znowu nas uwierać i sprawiać, że będziemy się czuć nieszczęśliwi. Kwadratura koła 🙄

Pojęcie szczęścia jest subiektywne, co oznacza, że zarówno Ty i Ja mamy swoją indywidualną jego definicję. Według mnie szczęście na pewno nie jest ani celem, ani skutkiem. Ogólnie ślepe dążenie do celu nie da nam szczęścia. Poza tym, nie każde życie prowadzi nieuchronnie do szczęścia. Bo to jest zbyt ulotny stan, by mógł zostać uznany za sens życia – czyż sens życia nie polega na byciu dla innych? Ale nie o tym 😉 To czym tak naprawdę jest to szczęście? Chyba wszystkim, co czyni nasze życie spełnionym. Człowiek szczęśliwy wierzy, że to, co robi, ma sens. Nawet jeśli wkłada w to ogromny wysiłek, jeśli odczuwa dyskomfort, zmęczenie – ale wierzy, że ten wysiłek zmierza ku czemuś sensownemu, ku jakimś ideałom, celowi – ma większe szanse odczuwać szczęście niż ten, który wiedzie beztroskie, ale i niesatysfakcjonujące życie. Żeby być szczęśliwym, trzeba widzieć rzeczy w szerszej perspektywie, trzeba umieć docenić to, co mamy, bo zawsze będzie nam czegoś brakowało. Nie ma czegoś takiego jak końcowa stacja do której docieramy i osiągamy szczęście… Człowiek szczęśliwy to taki, który potrafi odnaleźć dobre strony w tym, co go otacza. I przede wszystkim chodzi o drobiazgi (!) – bo to z nich, tak naprawdę, składa się życie (wiem, wiem – banał, ale prawdziwy!)

Dlaczego wolimy być nieszczęśliwi?

Może Wam się wydawać dziwnym stwierdzenie, że łatwiej jest być nieszczęśliwym niż szczęśliwym, ale tak dzieje się bardzo często. Nie ma co ukrywać – człowiek to w rzeczywistości ponury gatunek, a malkontenctwo coraz częściej staje się filozofią życiową 🙄 Tyle, że na dłuższą metę, korzyść z narzekania jest żadna. Bo na krótszą – to inna sprawa 🤨 Mogłoby się wydawać, że kiedy jesteś inteligentny (a niewątpliwie jesteś) to masz już z górki – pieniądze, miłość, życiowa pasja – no po prostu świat stoi przed Tobą otworem. A jednak my, zdawałoby się – inteligentni ludzie, sami sobie wszystko psujemy naszymi mózgownicami, pracującymi na zbyt wysokich obrotach. I bywa, że pomimo sprzyjających okoliczności nie potrafimy być szczęśliwi. Dlaczego? Dlaczego tak wielu z nas czuje się źle we własnym życiu i określa je, w najlepszym przypadku, jako mało szczęśliwe? Skąd ta niespójność pomiędzy tym, czego chcemy a tym, co robimy? Co sprawia, że przytłaczającej, frustrującej nieszczęśliwości poświęcamy tyle czasu i uwagi? Odpowiedź jest szalenie prosta – bo jest łatwiej! 😮 Zaskoczeni? Nie sądzę… Wydaje mi się, że wbrew pozorom, cała ta nieszczęśliwość przynosi nam wiele niebagatelnych, aczkolwiek krótkotrwałych (powiedziałabym wręcz pozornych) korzyści. Nie jestem pewna, czy do końca zdajemy sobie z tego sprawę, bo postrzegamy ją jako coś, co przytrafia się nam wbrew naszej woli i najchętniej byśmy się jej pozbyli. Tymczasem – często z uporem – w tej nieszczęśliwości trwamy 😐 ponieważ droga ku szczęściu okazuje się być mozolnym wysiłkiem. Deklarujemy, że naszym największym marzeniem jest wreszcie poczuć się dobrze, jednak w rzeczywistości stawiamy opór wobec wprowadzenia najdrobniejszej choćby zmiany w naszym życiu. Wolimy wpatrywać się w przeszłość, która koniecznie musi zostać niezmienna. I w ten „magiczny” sposób wciąż kręcimy się wokół własnych problemów.

Czy to oznacza, że tak będzie już zawsze? Ba! Czy to oznacza, że my w ogóle tak chcemy?! Dam sobie rękę uciąć, że nie. Sama z doświadczeń własnych i doświadczeń osób bardzo mi bliskich wiem, jak ciężko takiej nieszczęśliwej osobie odważyć się, aby odrzucić fałszywe pewniki i iluzoryczne korzyści, które jakoby dawała jej nieszczęśliwość. Przepełnia ją lęk i wątpliwości, czy warto wyzbyć się swego wizerunku jako człowieka cierpiącego. Jest to wszak od dawna jego jedyny obraz siebie i nie zna innego, dlatego jest do niego tak przywiązany. Niech Was więc nie dziwi to, że zwłaszcza na początku swojej drogi ku szczęściu, taka osoba wykazuje wręcz pewne przywiązanie do nieszczęścia 😳 Kiedy będziecie patrzeć na takie osoby, ich wybory i zachowania, nie dajcie się złapać wrażeniu, że dobrze im z ich cierpieniem (sic!). Albo, że z niedoli robią swego rodzaju sztandar, niesiony z bólem, ale i z dumą, unoszony tak wysoko, żeby nikt tego nie przegapił. To jest naprawdę złudzenie. Wszyscy, dosłownie każdy z nas pragnie spokoju i tego szczęścia. Nie ma wyjątków, choćby nie wiem jak niektórzy starali się pokazać od innej strony.

Czy malkontenctwo to już sposób na życie?

Według mnie malkontenctwo to wyuczona postawa – przeważnie już w dzieciństwie (!) Dlaczego tak sądzę? Otóż jesteśmy stworzeni z nawyków, które w sobie wypracujemy. Jeżeli codziennie ćwiczysz pesymizm, narzekanie oraz tworzenie w głowie negatywnych scenariuszy, stajesz się w tym niezwykle kompetentny 😏 Pesymizm i negatywizm staje się automatyczny, wręcz bezwysiłkowy. Jeżeli czekasz, aż wszystko się ułoży, abyś wreszcie był szczęśliwy to praktykujesz czekanie, a nie bycie szczęśliwym. To czekanie stanie się Twoim nawykiem, Twoją nieświadomą kompetencją. Tymczasem mamy rzeczywisty wpływ na nasze szczęście i możemy się nauczyć bycia zadowolonym z życia. Rzecz jasna – część naszego codziennego samopoczucia zależy po prostu od naszych genów, od tego jak rozwinięta jest nasza kora mózgowa (taka prosta rzecz jak istniejący potoczny podział ludzi na optymistów i pesymistów). Cechy tego typu dane są nam od urodzenia (Ci z Was, którzy mają dzieci wiedzą, że choć wychowywane są w tej samej rodzinie to są różne: odbierają inaczej świat, w inny sposób są do niego nastawione, mają różny poziom oczekiwań, ale również lęków). Zmierzam do tego, że najprawdopodobniej dostajemy od „natury” pewne bazowe wyposażenie, z którym dalej możemy coś zrobić sami. Możemy, a nawet powinniśmy podejmować wysiłki, aby nasze szczęście zwiększać. To jednak wymaga treningu, racjonalnego myślenia i przede wszystkim wysiłku. Tymczasem wielu z nas działa nieracjonalne i wbrew własnemu szczęściu 🤦‍♀️ Moglibyśmy być szczęśliwi, ale… Ale mamy za mało czasu, za dużo obowiązków, za mało pieniędzy, za dużo na głowie… A może mamy tylko zbyt wiele „ale”? Może czegoś nie dostrzegamy lub coś przegapiliśmy? 🤔 Do czego zmierzam? Otóż bycie szczęśliwym nie oznacza, że będziemy z automatu odporni na negatywne emocje. Nic bardziej mylnego. Szczęśliwi ludzie wciąż napotykają na próby i wyzwania, ale radzą sobie z nimi inaczej niż ludzie nieszczęśliwi. I to właśnie odróżnia ich od reszty. Szczęśliwi ludzie nie zniechęcają się łatwo. Są mniej podatni na negatywne emocje. Nie pozwalają innym wchodzić sobie na głowę. A często wręcz ich szczęście jest zaraźliwe 😉 i ludzie naturalnie kierują się ku nim. 

Istnieje wiele powodów, dla których ludzie utrwalają i pielęgnują w sobie takie negatywne postawy. Takie podejście może dawać złudzenie osiągania pewnych korzyści – np. pozwala zdobyć współczucie i uwagę innych (większość ludzi z grzeczności wysłuchuje, próbuje doradzać narzekającym czy smutnym osobom), pomaga uniknąć rozczarowań (dewiza pesymisty: wolę nie mieć nadziei i nie oczekiwać niczego pozytywnego, ani nie działać w tym kierunku, wtedy na pewno się nie rozczaruję), buduje wrażenie, że jest się mądrym i wrażliwym człowiekiem. Tylko czy aby na pewno? Na dłuższą metę, korzyść z narzekania jest żadna! Poza tym, że inni nas żałują, a to dla niektórych jedyny sposób, żeby przekonać się, że są zauważani 😧 Na co dzień okazujemy sobie za mało życzliwości, więc kiedy spotyka nas nieszczęście, mamy szansę uzyskać to, czego zwykle nie dostajemy – czyjąś uwagę. To niby jest wymierna korzyść, ale bardzo smutna, bo okazując komuś zainteresowanie przez litość, współczucie, żal, stawiamy tę osobę w roli „biednej ofiary losu”. Czasami jednak nie jest to kwestia korzyści, a utrwalonych wzorców, których nie próbuje się przezwyciężyć, albo nie chce się nawet zdać z nich sprawy. Np. ludzie z niskim poczuciem własnej wartości czasami budują w sobie przekonanie, że nie zasługują na szczęście, długotrwałe zmagania z jakąś traumą lub negatywnymi doświadczeniami mogą sprawić, że takie osoby będą nieświadomie dążyć do takiego nieszczęśliwego stanu – bo był czymś, co dobrze poznali. Dlatego tak szalenie ważne jest co mówimy naszym dzieciom, a przede wszystkim w jaki sposób się do nich zwracamy i jaki panuje klimat w naszej rodzinie. Jeśli jest pogodny, cieszymy się z tego, że jesteśmy razem, że możemy coś razem zrobić, potrafimy sobie dziękować i prosić o pomoc, to dziecko będzie wiedziało, że tym kilku najbliższym osobom można ufać. Bowiem zaufania nie uczymy się teoretycznie, tylko praktycznie. Rodzina w naturalny sposób może nauczyć życzliwości, współpracy, troski, dobroci, kultury, delikatności, taktu. Myślę, że każdy z nas posiada głębokie korzenie zarówno szczęścia jak i własnie tego nieszczęścia, a te drugie naprawdę nie łatwo jest usunąć, gdyż na trwałe wrosło we frustrujące nas doświadczenia. Jest coś takiego, że im częściej powtarzamy takie myśli, przekonania, tym bardziej wchodzą one w nawyk i stają się mimowolnie stylem naszego życia. Dlatego uważajcie na swoje myśli, bo one stają się słowami, a te z kolei czynami, które przeradzają się w nawyki. A nawyki kształtują często nasze charaktery, które stają się naszym przeznaczeniem.

Jak radzić sobie z ludźmi notorycznie nieszczęśliwymi?

Jestem pewna, że znasz kogoś, kto zrzędzi bez względu na sytuacje w jakiej się znajdzie. Takie osoby czują się źle, nawet jeżeli obiektywnie patrząc, zdarza się w ich życiu coś dobrego. Możesz się wtedy zastanawiać, co jest nie tak z tymi ludźmi i dlaczego nie potrafią być wdzięczni za to, co osiągnęli w swoim życiu… Z kimś, kto cały czas narzeka i widzi wszystko w ciemnych barwach, trudno wytrzymać dłużej niż dwie godziny, a co dopiero całe życie?! 🙈 Życie z malkontentem/pesymistą/marudą to (bardzo) trudna kwestia. Pomyślcie, jak silna musi być druga strona związku, żeby zrównoważyć ten wieczny negatywizm… Kiedy próbujesz zareagować, nie mogąc znieść tego, jak się ten nieszczęśnik ze sobą męczy, oferujesz pomoc, porady – malkontent do każdego rozwiązania znajdzie kolejny problem. I powód, by móc dalej narzekać. Nawet jeśli uda mu się zaznać przez chwilę szczęścia, ucieka od niego jakby spłoszony, do swojego dobrze oswojonego smutku i zgryzoty. To nierówna walka, i bardzo ciężka, ale warta wysiłku, gdy nam zależy. Uważam, że jedynym sposobem na to, żeby ostre kanty międzyludzkie nieco się zaokrągliły, jest rozmowa o nich i danie wskazówki, co można zmienić. Zawsze warto to robić w formie wymiany (chociaż bywa tak, że niektóre problemy wymagają pomocy terapeutycznej), bo człowiek może być tak przywiązany do swoich zachowań, że nawet nie dopuści informacji zwrotnej do siebie. Tylko jak mówić, żeby chciano nas wysłuchać? 🤷‍♀️ Wiadomo, że słuchać uwag lub wymówek na swój temat jest bardzo trudno. Wszyscy z trudem przyjmujemy krytykę, a niektóre osoby mają z tym wyjątkowy problem. Wydaje im się, że zwrócenie im uwagi oznacza odrzucenie albo deprecjonowanie ich dobrych intencji, że znów nie spełniają czyichś oczekiwań. Jeśli wiemy, że taka osoba jest drażliwa i z trudem przyjmuje uwagi na swój temat, trzeba zrobić to bardzo delikatnie, np. powiedzieć, że jest to drobiazg, ale jednak ważny. I nie poddawać się. Na pewno nie jest to łatwa droga, ale wymaga konsekwencji, która w końcu może nam się opłacić, bowiem zmiana możliwa jest na każdym etapie życia i w każdym wieku. Czasem wystarczy zrobić jeden krok w odpowiednią stronę i to już jest zmiana. Ona nie musi być radykalna, może być powolna i stopniowa. A nawet taka powinna być, żeby samego siebie przekonać, że jest właściwa i korzystna. Malkontentowi trudno bowiem będzie zmienić nawyk narzekania, bo kiedy mówi, że nic nie ma sensu, to on w to szczerze wierzy. Dlatego kluczem do sukcesu jest pielęgnowanie w nim przede wszystkim poczucia wdzięczności – na początek z tych małych codziennych rzeczy, drobiazgów, spraw… Pierwszym krokiem do budowania poczucia wdzięczności jest uważność, dostrzeganie rzeczy, za które możemy podziękować i nie traktowanie ich jako czegoś, co się nam po prostu należy (jak mówi klasyk 😉). Wdzięczność wobec innych budzi w nas chęć życia – służy przede wszystkim temu, aby wyleczyć się z syndromu ofiary, czyli przestać uważać się za kogoś wyłącznie i nadzwyczajnie pokrzywdzonego. Nie unieważniając naszych krzywd, pokazuje nam tę stronę naszego istnienia, za którą możemy być wdzięczni. Wymaga to pewnej dyscypliny i czasem łatwiej to zrobić wspólnie z drugą osobą, szczególnie tą, którą kochamy, i która kocha nas. Wdzięczność można powiedzieć jest córką miłości. Bo to własnie ona rodzi wdzięczność. Miłość idealna, czyli prawdziwa, bezinteresowna, która daje, nie oczekując niczego w zamian. 

Podobne wpisy:

Człowiek postawiony w złym świetle zawsze będzie rzucał cień, który nie należy do niego

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Hjalte Froholdt Womens Jersey