Jak radzić sobie ze złością i przestać krzyczeć na dziecko? Bo o tym, że nie należy krzyczeć już wiesz, prawda?

Chyba najtrudniejszym aspektem rodzicielstwa jest panowanie nad własnymi emocjami – macierzyństwo to takie nasze małe pole codziennej bitwy… Rzecz jasna, że jest jednym z największych szczęść jakie może nas w życiu spotkać, ale nie wyklucza to również stwierdzenia, że jednocześnie bywa hardcorem, z którym czasami po prostu sobie nie radzimy. A co robimy jak nie dajemy rady? Coś o tym wiecie?

Dlaczego zaczynamy krzyczeć na własne dzieci?

Rodzicielstwo wymaga od nas niezwykłych pokładów cierpliwości. Jednak czasami zostaje ona wystawiona na niejedną próbę i zaczyna się sztuka panowania nad swoimi emocjami. Kiedy widzimy rodzica krzyczącego na dziecko, interpretujemy to po cichu jako rodzicielską porażkę i stwierdzamy, że sami nigdy nie krzyknęlibyśmy na własne… I mimo że wszyscy rodzice wiedzą, że krzyk nie jest dobrą metodą wychowawczą, to nie ma chyba takiego, który nie podniósłby w życiu głosu na swoje dziecko. Czasami zachowanie dziecka powoduje bowiem, że mamy ochotę eksplodować ze złości. A łatwo ulec emocjom, gdy granice nie zostaną zawczasu wyznaczone…

Złość to emocje, które zawsze będą istnieć w relacji z drugim człowiekiem. Można kogoś kochać, ale to nie wyklucza, że można się na niego złościć. Nawet na dziecko. Krzyczymy, bo jesteśmy zmęczeni. Bo jesteśmy sfrustrowani, bo znowu wszystko jest na naszej głowie i nawet dziecko nie chce współpracować. Krzyczymy, bo nasze dziecko nie spełnia naszych oczekiwań… A jak już skończymy krzyczeć, to… musimy się zmierzyć z poczuciem winy. Dziecko jest przestraszone, Was zalewa fala wyrzutów sumienia i żałujecie, że nad sobą nie zapanowaliście. I słusznie!

Dziecko słyszy krzyk, ale nie słyszy jego treści

Kiedy podnosisz głos na dziecko, jego układ nerwowy wysyła do organizmu sygnał o sytuacji zagrożenia. Dziecku zaczyna bić mocniej serce, mięśnie się napinają, krew napływa do naczyń krwionośnych, ściska się żołądek… Bo dzieci zwykle boją się krzyku – tracą wtedy poczucie bezpieczeństwa. Osoba, która za nie odpowiada i na której mogą polegać, nagle zaczyna krzyczeć. A kiedy wrzeszczycie na dziecko, nie jesteście dla niego rodzicami… jesteście niebezpieczeństwem. Dziecko czuje się wtedy zagrożone i nie wie, gdzie ma szukać ciepła. Pojawia się u niego lęk… A w sytuacji zagrożenia – małe dziecko nie dysponuje inną bronią jak… właśnie głośny krzyk. Podnosi alarm instynktownie. Jego krzyk jest rodzajem informacji: „czuję się zagrożone”, „boję się”, „pomóż mi!”.

Badania pokazują, że kiedy rodzice denerwują się na dziecko, ono denerwuje się jeszcze bardziej. Mózg wyłącza funkcję uczenia się i komunikacji. Dziecko nie słyszy wykrzyczanych przez ciebie nakazów, aby się uciszyło. W momencie, kiedy dziecko odczuwa strach, przestaje się uczyć – gdy będziesz krzyczeć, to nie zrozumie tego, co chcesz przekazać. Zacznie natomiast szukać winy w sobie i może się wtedy zmniejszyć poczucie jego własnej wartości.

krzyk

Krzyk wywołuje krzyk

Nie napiszę, że nigdy nie zdarzyło mi się krzyknąć na moje dziecko… że nigdy nie zdarzyło mi się nie zapanować nad sobą, owszem – zdarzyło. I to były najstraszniejsze momenty w moim rodzicielskim życiu. Dlaczego? Bo zazwyczaj nic to nie dawało, a tylko niepotrzebnie wprowadziło nerwową i nieprzyjemną atmosferę… oraz lęk w oczach mojej córki… Uświadomiłam sobie, że wcale nie czuję żadnej satysfakcji. Za to ogromne poczucie winy świdrowało mój umysł…

Warto sobie uświadomić, że dziecko zwykle nie robi czegoś specjalnie złośliwie, ale np. zapomina o czymś lub z powodu swojego niedoświadczenia, nie jest w stanie zrobić pewnych czynności dobrze albo nasz nakaz zrobienia czegoś nie był dla niego jednoznaczny. Większość rodziców uważa, że powinno przestać krzyczeć na swoje pociechy, lecz nie wierzy, że są inne sposoby, aby zdobyć ich uwagę. Jednak podnoszenie głosu na dziecko sprawia, że krzyk oraz kłótnie z rodzicami będą dla niego normą, gdy stanie się nastolatkiem. Będzie także bardziej podatne w przyszłości na presję grupy rówieśniczej. Każde nasze zachowanie jest dla dziecka lekcją postępowania. Nasz krzyk – również. Przez pierwsze lata życia może i będzie kuliło się pod jego pręgierzem, odpowiadając jednocześnie wrzaskiem. Z czasem jednak nauczy się, że lepiej nie wchodzić Wam w drogę. Stanie się posłusznym, zastraszonym maluchem, śledzącym każdy Wasz gest i wyraz twarzy, by odczytać, jak może się teraz zachować. Co więcej – jeżeli takie sytuacje będą zdarzały się często, dziecko będzie rosło w przekonaniu, że jest gorsze od innych i że jest samotne. A jeżeli krzyk stanie się podstawową metodą wychowawczą – dziecko szybko ją przejmie i zacznie się w ten sposób komunikować ze światem. Gdy rozpocznie naukę w przedszkolu czy szkole, nie będzie potrafiło już w inny sposób rozmawiać z dziećmi. Ponieważ krzyk odstrasza i budzi lęk, koleżanki i koledzy zaczną go unikać i dziecko w efekcie zostanie samo. A to może je poważnie zaburzyć i sprawić, że nawet w dorosłym życiu nie będzie potrafiło nawiązać żadnej relacji międzyludzkiej.

5 zasad na temat tego, jak przestać krzyczeć na dziecko

Uświadamiając sobie, że mój wybuch złości w niczym nie pomaga – ba! nawet pogarsza sytuację – postanowiłam któregoś wieczoru usiąść i zastanowić się nad tym, co zrobić, aby unikać takich sytuacji. Czy jest to łatwe? Absolutnie nie. Czy możliwe? Ależ tak! I przynosi efekty! Przede wszystkim zmieniłam sposób myślenia i staram się dezaktywować te zapalniki, które wywołują sytuacje doprowadzające moją córkę do szału (a mnie zaraz potem)…

d1586473365

Poniżej przedstawiam Wam 5 zasad, które stosuję u siebie w domu:

1. Wczujcie się w sytuację dziecka i przypomnijcie sobie, jak to było, gdy Wy byliście mali – nauczcie się kontrolować emocje i traktujcie swoje dziecko tak, jak sami chcielibyście być traktowani.

Pamiętajcie, że dzieci mają prawo być dziećmi, a więc eksperymentować i wypróbowywać granice Waszej cierpliwości, aby zobaczyć, na ile sobie mogą pozwolić. Mało kto potrafi tak doskonale rozpoznawać emocje, jak Wasze dzieci, a One dopiero uczą się co jest dobre, a co złe, co wypada a co nie. Uczą się patrząc na Wasze reakcje – w tym te emocjonalne. Jeśli więc na wiele spraw reagujecie krzykiem – Wasze dzieci z pewnością prędzej czy później odwdzięczą się tym samym. Starajcie się zatem na spokojnie tłumaczyć im, dlaczego pewnych rzeczy nie wolno robić i nie pozwólcie wyprowadzić się z równowagi. Gdy my będziemy kontrolować własne emocje, będzie to korzystne również dla naszych dzieci, które otrzymają od nas bardziej spójne i jednoznaczne komunikaty, nie będą zdziwione ani przestraszone naszym krzykiem z błahego powodu. Owszem – mówcie głośno, co czujecie w danej sytuacji, zamiast kamuflować emocje czy przerzucać je na dziecko. Nie czekajcie na wybuch i unikajcie piętrzenia emocji – mówcie o nich wtedy, kiedy się pojawiają.

2. Zmieńcie sposób myślenia, dzięki temu zmienicie też swoje emocje.

Pomyślcie, co byście zrobili w danej sytuacji, a może uda Wam się spojrzeć na problem z większym dystansem? Dziecko to mały człowiek, który wszystkie bolączki komunikuje swoim zachowaniem. Ono zachowuje się jak dziecko, bo… przecież jest dzieckiem. I potrzebuje Waszej miłości najbardziej wtedy, gdy najgorzej się zachowuje. Zwróćcie też uwagę na uczucia, jakie Wam towarzyszą – przesuńcie uwagę z dziecka na swój stan wewnętrzny. Pod Waszym gniewem może kryć się strach, smutek lub/i rozczarowanie. Oddychajcie więc głęboko i… pozwólcie sobie na łzy! Poza tym trochę wyluzujcie i nie spinajcie się nad wszystkim do granic możliwości. A przede wszystkim – uwierzcie w to, że dacie radę wychować dziecko tak jak tego chcecie, że dacie radę poradzić sobie z gniewem i buntem swojego dziecka, że dziecko będzie się Was słuchało nie dlatego, że się będzie bać (Was lub kary), ale dlatego, że sto razy mu wytłumaczyliście dlaczego tak nie wolno postępować i dziecko już zrozumiało. Warto uwierzyć w to, że jesteście dobrymi rodzicami – dobrą mamą i dobrym tatą. Stańcie czasem przed lustrem i powiedzcie to na głos. Pamiętajcie, że w drugim pokoju, ten mały urwisek to SENS Waszego życia…

3. Uczcie i tłumaczcie – wytrwale i do znudzenia.

Kiedy Wasze dziecko mówi o uczuciach lub je pokazuje, okazujcie zrozumienie. Pozwólcie dziecku mieć pewność, że rozumiecie jego emocje i że są one czymś naturalnym. Rozmawiajcie o tym, co je wywołało i dlaczego. Zamiast dać się im ponieść i wyprowadzić z równowagi, konsekwentnie mówcie i pokazujcie dziecku, czego od niego oczkujecie i dlaczego akurat tego.  Dzięki temu dziecko zacznie rozumieć siebie i swoje zachowania, co pozwoli mu nad nimi panować i je modyfikować. Jeżeli jednak dojdzie do eskalacji  emocji, to gdy wszyscy ochłoną – koniecznie porozmawiajcie o tym, co zaszło. Stwórzcie bezpieczne otoczenie, w którym dziecko będzie mogło przeanalizować emocje, które doprowadziły do konkretnego zachowania, i ruszyć dalej. Kluczem jest empatia i zrozumienie dziecięcej perspektywy. Wytłumaczcie dziecku, jak radzić sobie z podobnym zachowaniem w przyszłości. Nie pouczajcie dziecka – zamiast tego nazywajcie jego uczucia i wspierajcie.

4. Ustalcie wspólnie z mężem zasady i granice, których nie wolno dziecku przekroczyć – wspierajcie się wzajemnie i mówcie jednym głosem. Nie kłóćcie się przy dziecku.

Współpraca między rodzicami jest bardzo korzystna i potrzebna z punktu widzenia potrzeb dziecka. Oboje na pewno kochacie swoje dziecko i troszczycie się o jego rozwój, ale może się zdarzyć, że inaczej rozumiecie, co jest dla niego dobre. Jednak miłość do dziecka wyraża się zarówno poprzez stawianie granic, jak i akceptowanie jego uczuć – ono potrzebuje i jednego i drugiego. Dlatego ustalcie wspólny front – w otwartej i szczerej rozmowie. Ustalcie zasady, których konsekwentnie będziecie przestrzegać. Raz na jakiś czas może zdarzyć się Wam różnica zdań i właściwie nie zaszkodzi to dziecku – pod warunkiem, że spokojnie wyjaśnicie swoje stanowiska. Spróbujecie wypracować jakieś rozwiązanie, cały czas zachowując wspólny front i zwracając się do siebie z szacunkiem. Wzajemne atakowanie się, podważanie autorytetu drugiej strony, wywlekanie „przy okazji” dawnych nieporozumień i pretensji jest niedopuszczalne. Absolutnie nie wolno wciągać dzieci w swoje kłótnie, zmuszać ich do stawania po stronie mamy lub taty. Dziecko potrzebuje obojga rodziców i żadne z nich nie jest w stanie zastąpić drugiego. Dlatego współpraca staje się ważną wartością.

5. Próbujcie.

Dziecko nie oduczy się od razu niepożądanych zachowań, jeśli będziecie spokojnie reagować. Co więc zrobić, jak już (znowu) nastąpi wybuch emocji? Przede wszystkim natychmiast przestańcie krzyczeć – nawet w połowie zdania. I nie bójcie się ośmieszenia w oczach potomka. Weźcie pod uwagę, że zademonstrujecie dziecku, jak nad sobą zapanować. Jeśli będziecie za każdym razem tak postępować, prędzej czy później nauczycie się kontrolować odpowiednio wcześnie. Będziecie na dobrej drodze, aby stać się rodzicami, którzy nie krzyczą. I nie będzie łatwo Was wyprowadzić z równowagi.

 

To podstawowe zasady. A ich stosowanie z realnym życiu wcale nie jest takie proste. Jednak warto się z tym zmierzyć. Życzę wytrwałości!

Pozdrawiam.

M.

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *