Jak spędzić zimowy weekend z dzieckiem?

Nie znam osoby, której nie marzy się chwila relaksu, oderwania od codzienności, zmiana otoczenia. Ja też, po długich tygodniach wielogodzinnej pracy przy komputerze marzę jedynie o tym aby znaleźć się poza zasięgiem, telefonów i internetu. Kiedy dni są krótkie, a pogoda nie rozpieszcza, trudno jest zmobilizować się do wyjścia choćby na spacer. Nie wiem jak Wy, ale ja co roku już od października czekam na Wiosnę! Zapadam w jakiś dziwny letarg i ożywam dopiero w okolicach marca.

W tym roku postanowiłam coś zmienić. Przyczyniły się do tego też postanowienia noworoczne, gdzie stwierdziliśmy, że postaramy się w tym roku zbierać doświadczenia zamiast tak zwanych „rzeczy”. Niestety nawyków śpiącego niedźwiedzia nie da się z roku na rok drastycznie zmienić, tak więc postanowiliśmy wyjechać gdzieś blisko, a zarazem w nieco innym stylu niż przywykliśmy to robić.

Postanowiliśmy wybrać się do SPA. Z dzieckiem!

Osobiście nie lubię SPA i masaży. Kosztują mnie sporo stresu związanego z tym, że nawet na wakacjach muszę przestrzegać jakiegoś „harmonogramu”. Wolę ciszę, spokój i ogólnie pojętą swobodę, kiedy to sama decyduję kiedy i na co mam ochotę. Tym razem jednak pakiet „Nic Nierobienia” zadziałał na mnie jak magnes! To jest to! Nic nie będę robić, i to przez 3 dni! Po prostu Raj.

W życiu jak to w życiu, plany to jedno, a rzeczywistość to zupełnie co innego. Szczególnie jak wyjeżdżasz z dzieckiem. Tak więc radość oczekiwania przed wyjazdem ogromna, ale i strach zarazem czaił się gdzieś tam z tyłu – co tym razem nie wypali? Albo wypali, wybuchnie wręcz i rozniesie w drobny mak misternie utkany plan Nic Nierobienia.

Już w dniu wyjazdu było pod górkę. Dziecię spać nie chciało, torby nie spakowane, nawał pracy na przysłowiowe „wczoraj” a plan dnia ściśle ustalony i nie ma miejsca choćby na 10 minut obsuwy. Stres stresem poganiany. Ale jakoś wyjechaliśmy, opóźnieni, grubo po czasie, ale jednak.

Na miejscu przywitało nas przyjaźnie, prześliczne miejsce w nadmorskim Międzywodziu. Na tyle śliczne na ile było widać zimową wieczorową porą w ciemnościach pośród lasu. Lecz miła Pani z recepcji przywitała nas z uśmiechem, oprowadziła, wytłumaczyła i pokazała co trzeba, i w tym momencie jak na zawołanie, zaczął się upragniony czas nic nierobienia. Zapomnieliśmy o telefonach, o komputerach. Pyszne jedzenie podane, gotować nie trzeba, basen na zawołanie, łóżka pościelone, sprzątać nie trzeba. Tak jakoś zupełnie inaczej, niż na co dzień.

02

Spędziliśmy wspaniały weekend w hotelu MarenaSPA w Międzywodziu. Panie w recepcji zawsze uśmiechnięte. Panowie kelnerzy zawsze gotowi do pomocy. Atmosfera iście wakacyjna, mimo iż była to połowa stycznia, zero stopni, i podobnie też zero słońca, a nawet śnieg! Pokoje przeogromne (zmieściły się zabrane z nami zabawki) i wygodne. Na każdym piętrze atrakcja! Albo piłkarzyki, albo bilard.

Jedzenie pyszne – szwedzki stół z ogromną ilością potraw – trzeba by wybrać się na tydzień by wszystkiego spróbować. Wieczorem natomiast serwowana była obiadokolacja z elementami live cookingu. Czad!

03 01

Hotel zaopatrzony w ogromny pokój zabaw dla dzieci małych, średnich i tych największych (czyt. Pan Mąż). Dla najmłodszych klocki, samochodziki, zjeżdżalnia. Zabawki manualne i zręcznościowe. Drewniane. Stoliki do rysowania, tablica i kreda. Natomiast dla większych konsola X-box Kinect i ściana wspinaczkowa. Wszystko to urządzone niezwykle gustownie.

04

W przerwach między zabawami, odwiedzaliśmy strefę Wellness – basen, jacuzzi i sauny. Wszystko przystosowane do wizyty z dzieckiem. Pan Ratownik zaopatrzony w koła dla najmłodszych, rękawki i makarony. Młody zachwycony. My wypluskani.

05

Dla chętnych oczywiście było bardzo bogate zaplecze SPA. Masaże, maseczki, i inne zabiegi, których nazw nigdy nie jestem w stanie zapamiętać. My natomiast skusiliśmy się na spacery brzegiem morza, zabawy w piasku oraz podziwianie ostatków ładnej pogody tuż przed śnieżycą.

06

Jako zagorzała przeciwniczka pobytów all-inclusive i zwolenniczka ogólnopojętej wolności wakacyjnej muszę przyznać, że taki weekend w hotelu Wellness&SPA to niesamowita atrakcja, szczególnie zimą, kiedy dni są tak krótkie, że nie bardzo jest jak wybrać się na długie zwiedzanie. Czas mieliśmy zajęty takim niezwykle przyjemnym nic nierobieniem. Basen, jedzenie, spacer, to to, czego duszy i ciału potrzeba do szybkiej regeneracji przed kolejnym tygodniem pracy. Dodatkowo lokalizacja – jedynie godzinkę drogi ze Szczecina. Nie trzeba przejechać tysiąca kilometrów aby poczuć się jak na wakacjach. O nic się nie martwić. Spędzić czas przyjemnie, w innym otoczeniu.

Ja lubię spędzać czas z dzieckiem, tak więc basen, pokój zabaw i spacer to to, czego mi było trzeba i czego szukałam przeglądając oferty. Jeśli jednak pragniecie nieco „spokoju” spróbujcie poszukać hotelu, który w swej ofercie ma uwzględnioną też czasową opiekę nad dzieckiem. Zagwarantuje Wam to nieco czasu na odpoczynek i relaks.

Czy skusiłabym się na taki pobyt latem? Nie wiem. W końcu po co basen, jak morze za przysłowiowym „rogiem”. Ale kto wie… W końcu upodobania się zmieniają. No i wygoda jest niezwykle ważna, szczególnie gdy podróżuje się z dzieckiem. Oczywiście atrakcje na lato są też przewidziane – plac zabaw na świeżym powietrzu, nordic walking, fitness park, wycieczki rowerowe, no i plaża oczywiście.

A Wy lubicie takie wyjazdy?

Pozdrawiam,

E.

Show Comments
  • Zbyszek napisał(a):

    Mnie się marzą zimowe weekendy w temperaturze koło 15 stopni, wtedy pole do popisu jest większe niż w Polsce 😉

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *