Jak szybko zaprzyjaźnić dziecko z nocnikiem?

Mówiąc szczerze – to nie wiem 😉 Bo tak naprawdę, czy w ogóle ktoś wie kiedy jest najlepszy moment na rozpoczęcie nauki korzystania z nocnika przez nasze pociechy? No cóż – ja zanim podjęłam temat pozbywania się pieluszek na serio, przekopałam wszystkie fora internetowe w tym temacie, przeczytałam milion porad ekspertów i przepytałam wszystkie koleżanki-matki, które ten temat mają już za sobą. Po czym stwierdziłam, że wiem jeszcze mniej niż na początku i podeszłam do tego wszystkiego wręcz ekstremalnie luźno i intuicyjnie 😛

Nocnik pojawił się w naszym domu szybciej niż ja zaczęłam w ogóle myśleć o odpieluchowaniu córki – niestety należę do gatunku matek leniwych. Młoda otrzymała go w prezencie ok. pierwszych urodzin i chętnie się nim bawiła. Jednak podczas pierwszych prób wysadzania pokazywała swoje wielkie przerażone oczy i zanosiła się płaczem. W związku z tym – nocnik wylądował na pół roku w szafie (nie chciałam, aby był traktowany tylko jako zabawka). Potem przyszło upalne lato, a w mojej głowie pojawiła się myśl – to może teraz? Znowu podjęliśmy próbę – i znowu bezskutecznie… i tak mijał czas. Ja udawałam, że nie słyszę co mówią Babcie i pozwalałam córce oczekiwać na ten „Jej” moment, nie przejmując się komentarzami dookoła. W zasadzie mogłabym się spiąć i tak jak inne dzielne, dumne mamy wysadzać Młodą na nocnik jak już tylko zaczęła łapać równowagę w pozycji siedzącej – ale po co? Owszem – budżet domowy na pewno by zyskał, bo przecież  kto zliczy te pampersy, chusteczki, kremy, podsypki… Jednak postanowiłam sobie odpuścić ten wyścig szczurów, który nawet wśród matek ma miejsce. Jakby poczytać co wypisują te dumne mamy i posłuchać co mówią te dumne babcie, to ja się pytam – czy Wy kobitki to tak zawsze? I na serio?

Młoda ma już prawie 2,5 roku i dopiero niedawno dała nam wyraźny sygnał, że mogłaby pożegnać pieluszkę – mianowicie sama ją sobie zdjęła, po czym mi ją wręczyła i oznajmiła, że już nie chce jej nosić. Zdziwienie moje było dość spore, ale szybko się opamiętałam i przedstawiłam jej na nowo wykopany z czeluści szafy nocnik. Początki nie były łatwe, nie obyło się też bez kilku przykrych  niespodzianek, a nawet były momenty obrażania się na nocnik. Ja wówczas zwyczajnie odpuszczałam, bo przecież nie miałam na to wpływu. Nie mogłam przywiązać Młodej do nocnika i kazać robić. Owszem tłumaczę, pomagam i uczę. Ale na pewno nie naciskam. Niezależnie od tego nocnik był zawsze w pogotowiu, a my staraliśmy się poświęcać córce jeszcze więcej czasu niż zwykle. Myślę też, że dość istotnym czynnikiem w tym sukcesie był czas spędzany w żłobku, w którym to wszystkie dzieci są regularnie wysadzane na nocniki, a poza tym jedne podpatrują drugie i chcą tak samo. Wszystkie te elementy sprawiły, że sukces nadszedł po kilku dniach. Były brawa, uściski, pochwały. I ta duma na jej twarzy… po prostu bezcenny widok. A moja duma? Też coraz większa, bo o to moje dziecko wchodzi w kolejny etap życia, zdobywa nową i jakże ważną umiejętność – no wręcz rozpękam się z tej dumy (!). Ale mogę 🙂 w końcu jestem jej największą fanką 😛

Oto kilka rad, które można wziąć po uwagę podczas nauki nocnikowania:

  1. Przede wszystkim nie zmuszaj dziecka do siadania na nocnik  – może się ono zrazić do nocnika i będzie mu się kojarzyć wyłącznie z przymusem i lękiem.
  2. Ustaw nocnik tam, gdzie dziecko będzie czuło się bezpiecznie – pozwól dokonać mu wyboru – niektóre dzieci nie lubią korzystać z nocnika w toalecie, a podczas takiej nauki każde miejsce jest dobre – ważne żeby dziecku nocnik nie kojarzył się ze skrepowaniem i wstydem.
  3. Nie karć dziecka jeżeli nie zdąży na nocnik albo nie zawoła że chce siusiu lub kupkę, bo może się naturalnie zdarzyć, że czynność ta będzie mu się wydawała czymś nagannym i może narazić nasze dziecko na zaparcia nawykowe.
  4. Stwórz wokół korzystania z toalety pozytywną i normalną atmosferę – zabieraj dziecko ze sobą do toalety i tłumacz mu co robisz koniecznie wyjaśniając, że to normalne.
  5. Nie krzycz jeżeli dziecko po zrobieniu kupki zacznie ją „badać” palcami – wytłumacz na spokojnie, że trzeba ją bez dotykania wyrzucić do sedesu, a nocniczek i ręce umyć – nie używaj słów typu „Fu”, „ble”, „obrzydliwe” itp.
  6. Poczekaj aż dziecko będzie gotowe – nauka nocnikowania to długi proces i bywa dość trudny dla dziecka, dlatego musi ono mieć na tyle dojrzały układ moczowy, aby mogło samo utrzymywać mocz. Ponadto musi rozumieć zależność między siusianiem a siadaniem na nocnik.

Tak więc pozostańcie spokojni i zrelaksowani, nawet jeśli Wasze dziecko odmawia nauki korzystania z nocnika 🙂 Najlepszy będzie moment, gdy Wy także będziecie na to gotowi. Niezależnie od tego, jak bardzo będzie to dla Was frustrujące: wszelkie niepowodzenia traktujcie w taki sposób, że w końcu przyniosą one powodzenie. Przebierajcie swoje dziecko z mokrych ubrań i bez zbędnych słów zakładajcie suche. Nie wymagajcie zbyt wiele od dziecka i od samych siebie. Pochopne działanie nie spowoduje tego, że nauka nocnika przyspieszy się, a wręcz przeciwnie, może spowodować, że trening nocnikowania zajmie jeszcze więcej czasu, niż sądziliście.

P.S. Pieluszka nadal towarzyszy Młodej podczas snu i kiedy wychodzimy z domu, ale coraz częściej trafia do kosza sucha 🙂

Zdjęcie tytułowe pochodzi z serwisu flickr.com /zmienione/

Pozdrawiam

M.

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *