Jonas Jonasson. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął.

Czasem niespodziewane sploty wydarzeń sprawiają, że nie chce się wierzyć, że coś takiego mogłoby się wydarzyć… a jednak w przypadku bohatera książki Jonasa Jonassona, nieprawdopodobne okazało się prawdziwe. Już sam tytuł –  Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął – jest dość intrygujący, a wierzcie mi, że zawartość od niego nie odstaje.

Wyobraźcie sobie – czy mieszkający w domu opieki stuletni Szwed może zwrócić czyjąś uwagę? Moją zwrócił 🙂 bowiem to niezwykły staruszek o bardzo niezwykłym życiu. Oto historia życia Allana (tytułowego stulatka) przedstawiona z pewną dawką czarnego humoru, absurdu i całą masą przygód, która mu się przytrafia (zazwyczaj z przypadku). Jednocześnie ten szczegółowo opisany życiorys bohatera pozwala czytelnikowi wybrać się w barwną wędrówkę po świecie XX i XXI wieku – świecie ułomnym, naznaczonym krzywdą i niesprawiedliwością. Trwająca sto lat podróż w czasie, z ważnymi wydarzeniami historycznymi w tle oraz znanymi wszystkim postaciami, przeplatana bieżącymi zdarzeniami z życia stuletniego dowcipnisia oraz okraszona takimi składnikami jak dynamit, przymusowa sterylizacja, obszczykapcie (nie pytajcie – przeczytajcie), 50 milionów koron szwedzkich, morze alkoholu oraz słoń, którego nie zawahano się użyć, to nic innego jak wybuchowa mieszanka absurdalnego, a jednocześnie inteligentnego humoru. Jak się okazuje – Allan był duchem sprawczym wielu ważnych wydarzeń historycznych ubiegłego wieku. Znajdziecie tu tajemnicze zniknięcie (a raczej wiele zniknięć), śledztwo policyjne, prawdziwych zbrodniarzy i kryminalistów oraz całą masę zwykłych krętaczy i kombinatorów, a po środku sympatycznego i nieco zwariowanego starszego pana… ale więcej nie zdradzę…

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął

Już dawno nie miałam takiej pozycji w swoim ręku – przezabawna, przewrotna i błyskotliwa, ale na pewno nie głupia – wspaniały powiew świeżości na literackich półkach. Czytałam ją z uśmiechem na ustach od pierwszej do ostatniej strony. Pędząca z prędkością światła, pogmatwana i nieprawdopodobna fabuła dosłownie mnie zachwyciła. Opowiada o nienasyceniu życiem, o nieustannym dążeniu do przeżywania ciekawie każdego dnia, o niepoddawaniu się rutynie. Okazuje się, że skandynawska literatura to nie tylko kryminały 🙂

Zdecydowanie polecam! Będziecie śmiać się do łez i bólu brzucha.

M.

P.S. Dzięki  IW 🙂

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *