Moja TOP lista, czyli 5 seriali kostiumowych z historią w tle, które musicie zobaczyć

Czy jestem kinomaniakiem? Hm… pewnie bym była, gdybym na to kino miała czas, a że nie mam to zostałam telemaniakiem 😉 Ale nie takim bezmyślnym, który ogląda wszystko co zaserwuje mu telewizja… oj nie (tym bardziej, że to co owa TV proponuje pozostawia wiele do życzenia, ale to temat na zupełnie osobny post). Używam telewizora głównie do oglądania interesujących mnie programów, a w szczególności do oglądania… seriali… chociaż wtedy jest to głównie ekran, który odtwarza to, na co akurat mam ochotę. Na pewno każdy z Was ma czasami dość i chce, aby cały świat dał Wam święty spokój. I jak każdy na pewno lubicie usiąść wygodnie, pod ciepłym kocem, z herbatką na stoliku i oddać się bezczynnemu relaksowi, czyli oglądaniu!

Rodzajów samych seriali jest nieskończenie wiele. Lista tych, które oglądam (lub oglądałam) jest bardzo długa. Każdy z Was ma na pewno swój ulubiony gatunek oraz tematykę, którą dany serial porusza. Są to zarówno seriale obyczajowe, kryminalne, fantasy, komediowe czy właśnie kostiumowe, które często swoją fabułę mają osadzoną na prawdziwych wydarzeniach w bogatej historii świata. Dziś przedstawię Wam moją złotą piątkę seriali zaliczanych do tej ostatniej kategorii (chociaż ten wybór nie był łatwy). Zimowe wieczory są długie, więc może akurat któryś przypadnie Wam do gustu…

1. Rzym (Rome) /zakończony 2005-2007/

Serial absolutnie genialny. Śmiem nawet zawyrokować, że jest wręcz najlepszym serialem spośród tych historycznych ostatniej dekady! A co! Po raz pierwszy pokazano starożytność dokładnie od kuchni – i nie chodzi tylko o ukazanie tego co serwowano na stoły, ale również tego w jaki sposób się ubierano, jak wglądało życie intymne Rzymian (np. pokazano dom publiczny zarówno dla biedoty, jak i dla bogaczy), intrygi, miłości (prawdziwe i kontraktowe) – dosłownie wszystko. Nie spodziewajcie się też zbyt wielu scen walki. Serial pokazany jest oczami dwóch zwykłych legionistów: Titusa Pullo (rewelacyjny Ray Stevenson) i charakternego Luciusa Vorenusa (Kevin McKidd) i to na nich skupia się ta historia. Wszystko inne to tło, ale jakże udane. Mimo iż nie cała prawda została ukazana, a przeinaczenia prawdopodobnie wynikają z konieczności skrótów fabularnych, to w żadnym razie nie można się zgodzić ze stwierdzeniem, że to wszystko wyssane z palca bzdury. Postacie takie jak Cycero, Cezar, czy Pompejusz, Servilia, Kleopatra, wreszcie Antoniusz i Oktawian są ukazane wspaniale. Pierwotnie producenci serialu zakładali realizację aż 5 (!) sezonów. Ostatecznie zakończył się po 22 odcinkach (2 sezony). A szkoda, bo serial imponował nie tylko znakomitym aktorstwem i rozmachem, ale też dramaturgiczną precyzją. Koniecznie obejrzyjcie!

2. Downton Abbey /w produkcji od 2010/

Oto świat, w którym służba prasuje gazety, aby pan nie pobrudził sobie rąk farbą drukarską… 🙂 Tytułowe Downton Abeby to fikcyjna posiadłość umiejscowiona w hrabstwie Yorkshire, zamieszkiwana przez arystokratyczną rodzinę Crawleyów (przeżywającym ostatnie chwile swojej chwały) oraz jej służbę. Kanwę fabuły serialu stanowią losy mieszkańców tego majątku – od schyłku epoki edwardiańskiej, poprzez Wielką Wojnę po (jak dotąd) lata dwudzieste. Właśnie zatonął Titanic, a świat świat pogrąży się niedługo w koszmarze wojny światowej… Serial ukazuje życie arystokracji angielskiej toczące się według określonych zasad. Hrabia Robert Crawley wskutek surowego, lecz mętnego prawa majoratu może utracić cały majątek. Jedynym spadkobiercą okazuje się być nikomu nieznany kuzyn Matthew należący (o zgrozo) do klasy średniej. Nowy dziedzic okazuje się być człowiekiem zbuntowanym i ani myśli żyć wedle reguł ustalonych przez arystokrację, a tym bardziej nie zamierza się żenić – przynajmniej do chwili, gdy nie pozna Mary, krnąbrnej hrabianki na wydaniu. Nie można zapomnieć o malowniczej służbie. Ich codzienne perypetie zdają się być równie emocjonujące. Na uwagę zasługuje fakt, że nie ma tu głównego bohatera. Galeria postaci jest nader bogata. Oprócz konkretnych wydarzeń, w serialu, zostają także ukazane pewne procesy społeczne i kwestie polityczne. Naprawdę bardzo dobrze oddano klimat wiktoriańskiej epoki. Dbałość o szczegóły wystroju zamku, kreacji postaci w doskonały sposób przenosi nas do początków XX wieku. Dodatkowo ogromnym atutem tego serialu jest gra aktorska, która wypada niesamowicie. Nie powinno to oczywiście dziwić, bowiem w obsadzie pojawiają się nazwiska czołowych brytyjskich aktorów. Jeden z moich ulubionych na dzień dzisiejszy seriali. O ile dobrze kojarzę jest emitowany przez telewizyjną dwójkę. Sprawdźcie koniecznie, bo warto.

3. Duma i uprzedzenie (Pride and Prejudice) /zakończony 1995/

To najpopularniejsza i najczęściej ekranizowana powieść Jane Austen (którą równie dobrze się czyta). Jednak wg mojego skromnego zdania, miniserial BBC z 1995 r. z Jennifer Ehle i Colinem Firthem w rolach głównych jest zdecydowanie najlepszą wersją książki przeniesioną na ekrany (uchodzi on za modelowy przykład adaptacji tej powieści). Fabuła przenosi nas do Anglii przełomu XVIII i XIX wieku. Pan i Pani Bennet (Alison Steadman i Benjamin Whitrow) mają pięć córek – Jane, Elizabeth, Mary, Lydię i Kitty. Po śmierci ojca córki nie odziedziczą nic z jego majątku, który może być przekazywany wyłącznie męskim potomkom rodu. Jedyną szansą dla dziewcząt na życie na wysokim poziomie jest zatem… upolowanie odpowiedniego męża. Główna bohaterka powieści – Elizabeth Bennet (druga o najstarszej Jane), to młoda i skromna panna obdarzona dużą osobowością, wdziękiem oraz dowcipem. Gdy w sąsiedztwie pojawia się młody, bogaty, a przede wszystkim niezamężny pan Bingley, zakochuje się z wzajemnością w najstarszej z sióstr – Jane. Elizabeth zwraca natomiast na siebie uwagę jego przyjaciela, dumnego pana Darcy’ego… W pięciu godzinach produkcji idealnie zmieszczono wszystkie najważniejsze momenty książki, którą tak znacząco okrojono w kinowej adaptacji z 2005 r. Ten serial jest tak bardzo angielski jak to tylko możliwe. Majątki, kostiumy, scenografia, realia – wszystko pasuje. W przeciwieństwie do filmu starannie zadbano o odpowiednie fryzury z epoki, które być może nie są szczególnie twarzowe to jednak pozwalają poczuć klimat Anglii w tamtych czasach.W tle pojawiają się piękna przyroda – dech w piersiach zapierają pejzaże Anglii. Cały czas coś się dzieje, jest romantycznie, a do tego wiele scen iskrzy się humorem (typowo angielskim). To właśnie dzięki tej produkcji Colin Firth otworzył sobie drzwi do wielkiej kariery. Jeden z moich ulubionych seriali – rewelacyjny i warty obejrzenia.

4. Kompania Braci (Band of Brothers) /zakończony 2001/

Serial – oparty na podstawie bestsellerowej książki Stephena Ambrose’a pod tym samym tytułem – składa się z 10 odcinków. Ukazuje historię słynnej Kompanii E, 506 Spadochronowego Pułku Piechoty należącego do 101 Dywizji Powietrznodesantowej Armii Stanów Zjednoczonych w trakcie działań podczas II wojny światowej, począwszy od szkolenia poprzedzającego desant w Normandii aż do upadku Trzeciej Rzeszy. Fabuła została oparta na wywiadach z ocalałymi żołnierzami Kompanii E, a także ich dziennikach i listach. Serial relacjonuje losy ludzi, którzy wykazali się niezwykłą odwagą i pokonali wielki strach: służyli w elitarnej kompanii strzelców, wraz z aliantami wylądowali w Normandii, walczyli w bitwie o Ardeny i zdobyli Orle Gniazdo Hitlera w Berchtesgaden. Ich oddział poniósł ciężkie straty, a oni sami stali się legendą… Każdy z 10-ciu odcinków serialu dosłownie wbija w ziemię realizmem, szokuje formą, zaciekawia opowiadaną historią pełną smaków zawartych w fantastycznych przygodach frontowych zwykłych ludzi, którzy są na obcym kontynencie by zabijać obcych żołnierzy. Frontowa alienacja, załamania psychiczne, obrazy masakry, wartka akcja czy nawet momenty ciszy i spokoju składają się na obraz prawdziwego oblicza wojny… Przy każdym odcinku zużyłam tony chusteczek. To niemalże dokument z linii walk – swoista kronika marszu ku wyzwoleniu Europy. Obowiązkowo musicie go zobaczyć.

5. Dynastia Tudorów (The Tudors) /zakończony 2007-2010/

Henryk VIII Tudor zasiada na tronie Anglii i nieugięcie dąży do spełnienia swoich ambicji. Młody, przystojny, wysportowany, bogaty – taki XVI-wieczny celebryta i gwiazda rocka w jednym 😉 Cały dwór kręci się wokół jego osoby, a Henryk czerpie z takiego życia pełnymi garściami (wszak po to się urodził). Fabuła serialu skupia się szczególnie na wczesnym okresie jego panowania, poprzedzającym pierwszy rozwód angielskiego władcy z Katarzyną Aragońską. Serial dość luźno traktuje fakty historyczne (bo czy Henryk wyglądał jak Jonathan Rhys Meyers?) i dla kogoś kto śledzi historię, może wydawać się dość naiwny i głupkowaty. Ale umówmy się – ma się go przede wszystkim dobrze oglądać (i ogląda!). Moim zdaniem żaden z dotychczasowych filmów i seriali opowiadających o najbardziej krwawej dynastii Wysp Brytyjskich nie był w stanie oddać klimatu XVI-wiecznej Anglii tak dobrze, jak właśnie ten serial. Wydaje mi się, że zrealizowany co do szczegółu straciłby impet, a pewne rzeczy zapewne by się zamazały… Tego typu serial może co najwyżej zachęcić do zapoznania się z autentyczną historią… bowiem tutaj tworzy ona jedynie tło, znaczące dla całości i dla bohaterów, ale jednak tło… Koniecznie obejrzyjcie, Jonathan Rhys Meyers genialnie stworzył obraz angielskiego władcy, który z niedojrzałego do roli króla gówniarza zmienia się w silnego i okrutnego monarchę. Burzy powszechnie zapamiętany wizerunek Henryka VIII z obrazu Holbeina i serwuje widzom ludzkie spojrzenie na najbardziej niepokornego monarchę tamtych czasów. W pierwszym sezonie można zobaczyć bardziej rozrywkową stronę monarchy, w drugim skupiono się na jego wnętrzu, przez co serial staje się dużo mroczniejszy… Znajdziecie tu zatrzęsienie dworskich intryg, religijnych sporów morze kipiącego zewsząd seksu oraz krwi. Serial doczekał się 4 sezonów. Polecam.

Mam nadzieję, że zaciekawiłam Was chociaż trochę 🙂 To bardzo subiektywny wybór. Może polecicie mi coś innego?

M.

Show Comments
  • Madziong napisał(a):

    Ładnie piszesz recenzje. Oprócz oczywistego i najbardziej popularnego serialu kostiumowego ostatnich lat tj. „gra o tron” ,do którego długo się zbierałam przez wzgląd na pierwszy, bardzo nudny odcinek, polecam serial „rodzina Borgiów” 2011-2013. Bardzo wciąga. 3 sezony pochłonęłam w 2 tygodnie. Pozdrawiam

    • Martelka napisał(a):

      Dzięki, cieszę się, że fajnie się czyta – przez Rodzinę Borgiów próbowałam przebrnąć i nie dałam rady, coś mi nie leży w tym serialu, niestety mnie nie porwał. Ale to już chyba kwestia gustu 🙂 Dobrze, że odnajdujesz w tym serialu coś ekstra, co sprawia, że go pochłaniasz 🙂 miłych seansów 🙂

  • s napisał(a):

    ja polecam OUTLANDER

    • Martelka napisał(a):

      dzięki, nie znam i chętnie zobaczę 🙂 obecnie oglądam the Crown i bardzo mi się podoba, szczególnie, że główni bohaterowie wciąż żyją i jakby troche się ich „zna” 🙂
      zresztą powstało tyle ciekawych nowych propozycji, że powinnam pomyśleć o kolejnej TOP5 liście w tym temacie ;P

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *