Planszówki dla kilkulatków – 6 gier, które pochłoną Wasze dzieci

Czy uważacie, że Wasze dzieci spędzają zbyt dużo czasu przed telewizorem? Szukacie sposobów na wzbudzenie ich zainteresowania starymi dobrymi grami planszowymi, w które sami graliście podczas dorastania? Chińczyk się już znudził? Czy gracie czasem w gry planszowe – np. w weekendy? Nie? A jest tyle propozycji… i zabawa przy tym gwarantowana – nie tylko dzieci będą szczęśliwe i zadowolone. Oto 6 propozycji gier planszowych, z którymi poradzą sobie już 3-latki. Zapraszam 🙂

1. Dzieci z Caercassone

Carcassonne… to chyba najbardziej znana na świecie gra dla dorosłych 😉 Nic więc dziwnego, że powstała jej wersja skierowana do  dzieci. I to całkiem udana. Jeżeli w domu są mali gracze, albo przyszli mali gracze, to na pewno gra będzie przydatna i kurzem nie obrośnie 🙂 Gra jest przeznaczona dla dzieci w wieku od 4 lat – rozgrywka nie jest zbyt długa, więc maluchy się nie nudzą (z małą pomocą rodzica w grę może grać również trzylatek). Na czym polega zabawa? W skrócie: gracze po kolei odkrywają kartoniki (kafelki), na których znajdują się fragmenty drogi z postaciami dzieci w kolorze pionków. Zadaniem graczy jest dokładanie ich do wcześniej ułożonych, starając się w miarę możliwości zamknąć drogę – bo tylko wtedy można ustawić na nią swoje pionki (odpowiadające kolorem narysowanym na kartonikach dzieciom). Wygrywa gracz, który jako pierwszy pozbędzie się wszystkich swoich pionków. Kafelki (36 sztuk) są duże, a nawet bardzo duże w porównaniu do oryginalnych elementów Carcassonne. W dodatku są z bardzo grubej tektury i z pięknymi grafikami przedstawiającymi dzieci biegające po dróżkach w poszukiwaniu zwierząt hodowlanych, a wszystko to widziane jest z lotu ptaka. Dróżki są tak zaprojektowane, że zawsze da się je dopasować do wszystkich kafelków, czego nie ma w oryginale. Maluchy mogą więc swobodnie układać kafelki, uzyskując sieć dróg poprzeplatanych mostami, domostwami, stawami i roślinami. W grze uczestniczy 2-4 graczy, którzy na zmianę dokładają kafelki dociągane z zakrytego stosu. Przez losowy dobór kafelków każda partia jest inna. Jest to więc gra z prawdziwego zdarzenia, bowiem jak na ten wiek oferuje naprawdę sporo strategicznych wyborów. Jest również atrakcyjna dla dzieci ze względu na wykonanie i opowiedzianą w niej historię. Bardzo polecam!

2. Wiem, że zdrowo jem

Prozdrowotna gra planszowa , która zapoznaje dziecko z zasadami zdrowego żywienia 🙂 Brzmi jak marzenie? A jednak… wszelkie pomoce naukowe w temacie zdrowego odżywiania są mile widziane w moim domu. Przecież nic nie działa na dzieci tak, jak nauka poprzez zabawę. Jest to gra przeznaczona dla dzieci w wieku 6+, jednak granica wieku jest w jej przypadku mocno przesadzona. Spokojnie poradzą sobie z nią 4-latki 🙂 Gra polega na jak najszybszym dojściu do mety, przy jednoczesnym zebraniu jak najbardziej zbilansowanych składników diety. Wygrywa ten, kto zbierze najzdrowsze produkty i najwięcej kart reprezentujących zdrowe aktywności, czyli zdobędzie jak najmniej punkto-kalorii. W zestawie znajduje się plansza, pionki, karty z produktami i aktywnościami, instrukcja, a nawet dyplom dr Zdrówko dla najlepszego gracza 🙂 Znajdziecie tam również tablicę z aktualną piramidą żywienia i poradami zdrowotnymi., a nawet przepisy (!) na pyszne i zdrowe przekąski 🙂 Bardzo polecam – myślę, że warto uświadamiać dzieci od najmłodszych lat!

3. Gnaj robaczku!

Ta gra została zaprojektowana przez bardzo cenionego producenta zabawek, niejakiego Zoch’a Verlag’a. To wspaniała gra dla całej rodziny. Gracze (2-4) wędrują po planszy ilustrującej podziemia ogródka sąsiadów 🙂 Robaczki mkną przez grządki z warzywami, a swój bieg mogą przyspieszyć zrywając pod rodzę stokrotki i truskawki. Ten, który pierwszy wystawi główkę z ziemi – wygrywa. Tytułowe robaczki wiją się w specjalnie skonstruowanej podwójnej planszy, ale w czasie gry nie wiemy dokładnie, kto wygrywa w danym momencie. Mamy tylko 2 prześwity, które są takimi punktami kontrolnymi. Wykonanie gry jest bardzo atrakcyjne i przyciąga uwagę dzieci. Ilustracje są bardzo kolorowe, jakby wyjęte z jakiejś książeczki dla najmłodszych. Wszystko jest kolorowe, duże, a do tego (co też istotne) wytrzymałe. Jak przystało na grę dla dzieci – zasady są naprawdę proste. Robaczki są na początku malutkie (krótkie). Każdy gracz rzuca kostką i dokłada kawałek w odpowiednim kolorze do swojego rządku przesuwając w ten sposób swojego zawodnika do przodu. Dzieciaki uczą oceniać różnicę w długości, odległości i szybkości. Gra jest nieskomplikowana, ale jednocześnie bardzo atrakcyjna i emocjonująca dla dzieci – wszyscy czekają, czyj robaczek pojawi się pierwszy… Na dorosłych może nie robi to zbyt dużego wrażenia, ale dzieci siedzą jak na szpilkach 😉 Myślę, że poradzą sobie tutaj także 3-latki (z drobną pomocą powinny dać radę). Polecam!

4. Grzybobranie w Zielonym Gaju

Podobno wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz 😉 Jednak dzięki tej grze, możecie wybrać się z dziećmi na spacer po Zielonym Gaju i wziąć udział w leśnej przygodzie… Dużym atutem gry jest przestrzenna, 3-poziomowa plansza (w trakcie gry przechodzimy przez wszystkie poziomy) z piękną, kolorową grafiką. Jednak dzieci wpadają w zachwyt przede wszystkim z powodu maleńkich grzybków i koszyczków 🙂 Maślaki, borowiki i muchomorki (łącznie 26 grzybów) wciskamy w dziurki na planszy i ruszamy na zbiory! Po drodze spotykają nas niesamowite przygody: wpadamy na dziki lub zające, pijemy ze źródełka czy wchodzimy na leśną górę: wszystko po to, żeby raz jeszcze rzucić kostką, cofnąć się w wyścigu albo przeczekać jedną kolejkę… Gra jest banalnie prosta.  Jest dużo zabawy, a emocje towarzyszą graczom (szczególnie tym najmłodszym) właściwie do samego końca rozgrywki. Fajne jest to, że możemy dostosować punktację do wieku gracza, np. 1: kto zebrał najwięcej wszystkich grzybków lub 2: kto ma więcej, ale jakich grzybków (jadalne +2 pkt/niejadalne -1 pkt) itd. – kombinacji jest sporo. Im więcej graczy tym weselej 🙂 Jest to jedna z kultowych gier, a że pokazała się w tak ciekawym wydaniu to kolejny powód dla którego gorąco zachęcam do sięgnięcia po nią. Gwarantuję, że już po rozpakowaniu zachwyci każdego malucha. Super pomysł na prezent i zapewnienie dzieciom sensownej rozrywki oraz wspaniała okazja do wspólnej zabawy. Polecam 😉 Przeznaczona dla dzieci od 4 lat, ale młodsi też dadzą radę 🙂

5. Re Re Kum Kum Skaczące żabki

Ukryty wśród zarośli staw przyciąga żaby z całej okolicy… Nic w tym dziwnego, bowiem dawno, dawno temu odbył się tutaj koncert sławnego artysty – Mieczysława Frogga 😉 Na jego cześć na największym z liści nenufaru został postawiony pomnik, a miejsce to nazwano Liściem Frogga, natomiast obok pomnika umieszczono cenną pamiątkę – okulary wielkiego śpiewaka… 😉 Co prawda najmłodsze pokolenie niewiele wie o Mieczysławie Froggu, za to niebywałą frajdę sprawia małym żabkom skakanie z liścia na liść w okularach artysty. Wykorzystają każdą chwilę, by zabrać okulary i wesoło kumkając, poskakać w nich dookoła stawu. Ale muszą być czujne, duże żaby bacznie obserwują okolicę! Re re kum kum to kolejna interesująca propozycja dla dzieci w wieku przedszkolnym. Producent przygotował dwa warianty gry dla 4 latka oraz dla 5-6 latków można, więc powiedzieć, że gra rośnie z dzieckiem 🙂 W opakowaniu znajduje się wiele interesujących elementów, które spodobają się każdemu maluchowi. Nie ma tu tradycyjnej planszy do gry, trzeba ją zbudować układając na kształt kręgu 10 małych liści oraz dwa duże, z których jeden jest liściem startu, a na drugim muszą znaleźć się słynne okulary. Cała zabawa polega na tym, aby jak najszybciej dotrzeć małą żabką (pionkiem) do okularów leżących na liściu Frogga, a następnie po wykonaniu jednego okrążenia powrócić na ten liść z okularami na nosie. Aby gra nie była zbyt prosta, poza małymi żabkami, producent wprowadził do gry duże żaby, których jest 9, i które mają za zadanie przeszkodzić nam w wyścigu – będą się starały przerwać tę zabawę! W prostszym wariancie (dla młodszych, nawet niespełna 3-latków) układamy z liści prosty tor wyścigowy, a płazy poruszamy za pomocą kostek. Rzucamy obiema i wynik rzutu wskazuje nam dokładnie jedną dużą żabę. Aby poruszyć naszą małą żabkę musimy wybrać oko, które jest puste pod spodem. Gracz, który doskoczy swoją żabką do mety wygrywa. Rozgrywka nie trwa za długo, cieszy dziecko kolorami oraz możliwością rzucania kostkami i skakaniem. Co prawda dorosłych nie pociąga tak samo, ale najważniejsze, że dziecku sprawia radość i uczy wielu potrzebnych w życiu rzeczy (przede wszystkim ćwiczy pamięć). Uważam, że gra powinna być na wyposażeniu każdego przedszkola. Polecam! 🙂

6. Monopoly Junior

Monopoly junior jest wersją klasycznego Monopoly, ale zaprojektowaną specjalnie dla dzieci w wieku od 5 do 8 lat. Przepisy uległy uproszczeniu, ale podniecenie towarzyszące inwestowaniu pozostało takie same 🙂 Po pierwsze plansza jest zmniejszona. Bok planszy to 6 pól, a w każdym kolorze istnieją tylko po 2 nieruchomości, nie ma żadnych domków i hoteli, nie ma także skomplikowanych kart własności. Są żetony, które układamy na polu, gdy jest ono nasze — to wszystko. Grę zaczynamy na polu START. Podróżujemy dookoła planszy – wesołego miasteczka. Ilość pól o jaką przesuwamy swój pionek /samochód/ określa liczba wyrzuconych na kostce oczek. Jeżeli zatrzymujemy się na wolnej atrakcji, możemy ją wykupić w banku. Jeżeli inni gracze odwiedzą zarządzaną przez nas atrakcję to pobieramy od nich opłatę! (ta wersja ma też uproszczoną gotówkę — istnieją tylko banknoty o nominale 1., co znacznie ułatwia liczenie – nawet trzylatek da radę). W trakcie rozgrywki mogą nas zaskoczyć różne zdarzenia, jak podróż koleją, fajerwerki czy pobyt w salonie gier! Wszystkie te atrakcje są zawarte na kartach szansy. Trzeba jednak uważać, by nie spędzać za dużo czasu w kawiarni – bo stracona kolejka możemy sprawić, że ominie nas prawdziwa przygoda… Zmniejszona plansza i uproszczone zasady powodują, że rozgrywka trwa zazwyczaj tylko 10-15 minut. To znacznie ułatwia sprawę. W normalną wersję czasem dorośli tracą cierpliwość 🙂 W wersji Junior gra się tylko do pierwszego bankructwa, w dodatku nie nazywa się tej osoby przegraną — przy pierwszym bankructwie liczy się pieniądze — osoba, która ma ich najwięcej — wygrywa. To drobnostka, ale wiecie jako rodzice, jak brzemienne może być to w skutkach — powiedzieć dziecku, że przegrało, to gorzej niż powiedzieć innemu, że wygrało 😉 W grę może grać 4 graczy, pionki są kolorowe i plastikowe — kotek, piesek, statek i wyścigówka. Zamiast dwóch stosów kart istnieje tylko jeden, a zadania do wykonania są bardzo proste. Monopoly Junior jest także znakomitym punktem wyjścia do rozmowy odnoszącej się do kosztów życia – opłat za mieszkanie i media, możliwości zarabiania i konieczności oszczędzania, jak również dobrym wstępem do omówienia zarządzania ryzykiem w grze, czy w życiu, bo czymże innym jest wybór naszej przyszłej inwestycji. Obecnie istnieją rożne wersje graficzne tej gry – głównie z ulubionymi postaciami z bajek naszych dzieci. Każdy znajdzie coś dla siebie 🙂 Polecam!

Uwielbiamy z Julką gry planszowe. Chętnie gramy i mamy przy tym niezła zabawę. Bardzo polecamy Wam taki sposób spędzania czasu z dziećmi. Na pewno to docenią 🙂 Wy również nie pożałujecie 🙂

Udanej zabawy!

Pozdrawiam

M.

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *