Pneumokokom mówimy: Szczepimy!!!

Według szacunkowych danych, każdego roku na świecie, na choroby pneumokokowe zapada około 10 milionów dzieci poniżej 5 lat, z czego milion umiera… nie lekceważmy zatem siły pneumokoka -bakterii, należącej do najbardziej rozpowszechnionych w naszym środowisku. Światowa Organizacja Zdrowia uznała zakażenia pneumokokowe za jedne z najbardziej zagrażających człowiekowi. Nic w tym dziwnego, skoro bakterie te mogą wywołać wiele chorób, a ich oporność na antybiotyki wzrasta. W Polsce ten temat wciąż jest traktowany trochę po macoszemu.

Czym są pneumokoki?

Pneumokoki (Streptococcus pneumoniae – dwoinka zapalenia płuc) to jedna z głównych przyczyn zakażeń dróg oddechowych u ludzi. Występują powszechnie (w tej chwili naukowcom znanych jest około 90 typów tej bakterii). Specjaliści obliczyli, że nosicielami pneumokoków jest siedmioro (!) na dziesięcioro przedszkolaków. U zdrowego dziecka bytują one w nosie i gardle i są odpowiedzialne za wiele schorzeń – zwykle takich, które nie wymagają leczenia w szpitalu, np. zapalenie ucha środkowego, zapalenie zatok przynosowych czy spojówek. Ale mało który rodzic wie, że pneumokoki wywołują także dużo poważniejsze choroby bakteryjne: zapalenie wyrostka robaczkowego, stawów, kości, wsierdzia, ostre zapalenie płuc, opon mózgowo-rdzeniowych, zakażenie krwi (inaczej bakteriemia) i najgroźniejsze, uogólnione zakażenie krwi – posocznicę, zwaną również sepsą, która może prowadzić do śmierci dziecka. Powikłaniem infekcji pneumokokami może być utrata słuchu, niedosłuch, padaczka i inne objawy neurologiczne. Pneumokoki nie dają o sobie znać dopóki nie zakażą osoby podatnej na chorobę, tak więc często są postrachem młodych mam.

Czy pneumokoki są groźne?

By pneumokoki zrobiły się naprawdę groźne, organizm musi być osłabiony, na przykład uprzednią, długą walką z inną infekcją. Dlatego też o tych bakteriach robi się szczególnie głośno w okresie wiosennym i jesiennym,  kiedy przypada szczyt zachorowań na grypę – szczególnie wśród dzieci. Bo mimo, iż dwoinka płuc sama jej nie wywołuje, to jednak, gdy organizm jest zajęty walką z wirusem grypy, bytujące w gardle lub nosie pneumokoki, wykorzystując to, zaczynają atakować i powodują wtórne zakażenia bakteryjne. A wówczas bardzo trudno z nimi walczyć. Dodatkowo pneumokoki posiadają specjalną otoczkę wielocukrową (z polisacharydów), która chroni je przed układem odpornościowym i sprawia, że stają się one dla niego niewidoczne – szczególnie dotyczy to dzieci do 2. roku życia, kiedy ich układ odpornościowy nie jest jeszcze dostatecznie wykształcony. Tak więc w początkowej fazie zakażenia, dziecko nie ma takich objawów, jak gorączka czy wybroczyny. Pneumokoki mogą więc długo się mnożyć niezauważone, aby w końcu wybuchnąć ze zdwojoną siłą, doprowadzając organizm ludzki do kresu wytrzymałości.

Ogólnie wielu rodzicom wydaje się, że pneumokoki, to”nowe” bakterie. Panuje dość częsty pogląd, że skoro wcześniej nie było kampanii, akcji, szczepień i paniki, to musiały powstać dość niedawno. Nieprawda! Pomijając historię dwoinki zapalenia płuc, to bakterie te znane są od bardzo dawna. I zupełnie nie uśpione – zarażały od zawsze. Co zatem sprawia, że ochrona dzieci przed pneumokokami powinna być traktowana jako priorytet?

Paradoks 

Czy wiecie, że jeszcze pół wieku temu zakażenia pneumokokowe były całkowicie i łatwo eliminowane zwykłymi antybiotykami? Dlaczego więc dzisiaj stanowią takie zagrożenie? Ano dlatego, że panuje bardzo wysokie nosicielstwo, duża liczba zachorowań i przede wszystkim – paradoksalnie – rośnie oporność tych bakterii na antybiotyki…  nie tylko te typowe (np. z grupy penicylin), ale także na te z wyższej generacji, co znacznie zawęża pole do walki z nimi. Zjawisko to wciąż się nasila, a dlaczego? Troszkę na własne życzenie –  przyczyną takiej sytuacji jest m.in. nadużywanie i nieprawidłowe stosowanie leków przeciwbakteryjnych. W dzisiejszych czasach antybiotyki przyjmujemy jak witaminy, ba! częstokroć zażywamy je samowolnie, nawet wtedy, gdy są zbędne, często nie takie, jak należy… Na dodatek tego wszystkiego bywa i tak, że łykamy je na polecenie lekarza, który przepisuje je nam (lub naszym dzieciom) bez zdecydowanej konieczności /ale to chyba temat rzeka na osobny post/. Takim oto sposobem – w czasach, kiedy medycyna i nauka rozkwita i postępuje – wiele szczepów dwoinki stało się zupełnie opornych na antybiotykoterapię…

Grupy ryzyka i profilaktyka

Chociaż zachorować może każde dziecko, to jednak lekarze wyodrębnili grupę najbardziej narażonych na zakażenie. Kto do niej należy?

  1. Maluchy, które nie skończyły dwóch lat, bo ich układ odpornościowy jest jeszcze niedojrzały.
  2. Dzieci chodzące do żłobków i przedszkoli, gdyż duże skupiska równolatków sprzyjają przenoszeniu się pneumokoków na kolejnych nosicieli.
  3. Niemowlęta mające starsze rodzeństwo, zwłaszcza chodzące do przedszkola.
  4. Dzieci często leczone antybiotykami – w grupie dzieci, które w ciągu ostatnich trzech miesięcy co najmniej raz były leczone antybiotykiem, ryzyko zakażeń pneumokokowych jest trzy razy (!) większe niż u pozostałych, bo antybiotykoterapia sprzyja uodparnianiu się pneumokoków na antybiotyki, którymi leczone są zakażenia pneumokokowe.
  5. Dzieci narażone na bierne palenie, które osłabia mechanizmy obronne śluzówki dróg oddechowych, przez co niedostatecznie chroni ona organizm przed wniknięciem bakterii.
  6. Maluchy, które często chorują – infekcje dróg oddechowych, podobnie jak bierne palenie, osłabiają błonę śluzową, uszkadzając jej nabłonek.
  7. Dzieci przewlekle chore na choroby dolnych dróg oddechowych, nerek, serca i układu krążenia; chore na cukrzycę, po przeszczepach lub leczeniu nowotworów, zakażone wirusem HIV lub z niedoborami odporności (pierwotnymi lub wrodzonymi), mające anemię sierpowato-krwinkową.

Właściwie we wszystkich zakażeniach – również tych pneumokokowych – istotną rolę odgrywa profilaktyka. W tym wypadku ważne jest naturalne wzmacnianie odporności, oparte na powszechnie znanych zasadach i sposobach, jak karmienie piersią, dbałość by w rozszerzonej diecie dziecka znalazła się odpowiednia ilość świeżych warzyw i owoców, produktów bogatych w kwasy tłuszczowe omega-3 i cynku, unikanie produktów zawierających cukier, a także zdrowy i odpowiednio długi sen, częste spacery, pilnowanie by przy dziecku nie palono. Warto również – szczególnie w przypadku małych dzieci – unikać olbrzymich skupisk ludzkich, gdzie kształtujący się układ odpornościowy dziecka, nie będzie narażony na ataki z każdej strony.

Szczepić czy nie?

O tym jaki jest mój stosunek do szczepień mogliście przekonać się tutaj post ten wywołał on dość spore poruszenie – nasza skrzynka mailowa przeżyła spore zainteresowanie 😉 Nie powinno Was również zdziwić moje zdanie odnośnie szczepień przeciw pneumokokom – jestem na tak. Lepiej zapobiegać niż leczyć – szczepienia ochronne są dopełnieniem profilaktyki odpornościowej. Szczepionki przeciwko pneumokokom to szczepionki, z którymi (na szczęście) wiąże się mało kontrowersji. W ich składzie nie ma żywych bakterii, a tylko kilkanaście wielocukrów, charakterystycznych dla otoczki danego szczepu pneumokoka. Nie ma więc zagrożenia wywołania choroby pneumokokowej, ani zarażenia nikogo pneumokokiem! Wymieniane działania niepożądane są raczej..hmm…marne, no bo co może zdziałać kilka węglowodanów? Możemy je podzielić na:

  1. Polisacharydowe – zalecane osobom powyżej 65. roku życia oraz dzieciom powyżej 2. roku życia i osobom z grup zwiększonego ryzyka, niezalecane dla dzieci poniżej 2. roku życia. Cena jednej dawki wynosi 50–80 zł.
  2. Skoniugowane – zalecane dla dzieci już od 2. miesiąca życia. W ich składzie jest specjalne białko, dzięki któremu układ odpornościowy wytwarza pamięć immunologiczną. Dziecko, które dostanie wszystkie dawki szczepionki, uzyskuje trwałą odporność.

W tej chwili w Polsce dostępne są 3 rodzaje szczepionek skoniugowanych:

  1. 7-walentna – chroni przed 7 serotypami (odmianami) pneumokoków, może być stosowana u dzieci od 6. tygodnia do 5. roku życia
  2. 10-walentna – chroni przed 10 odmianami pneumokoków, może być podawana od 6. tygodnia do 2. roku życia
  3. 13-walentna – zawiera siedem serotypów szczepionki 7-walentnej oraz sześć dodatkowych serotypów, odpowiedzialnych za najczęstsze choroby pneumokokowe, może być stosowana u dzieci od 6. tygodnia do 5. roku życia. Warto wiedzieć, że liczba podanych dawek zależy od wieku, w którym zaczynane jest szczepienie. Maluszkom szczepionym w okresie od 6. tygodnia do 6. miesiąca życia podawane są trzy dawki szczepionki plus jedna przypominająca, zaś dzieciom, które skończyły rok, podaje się zwykle dwie dawki. Cena jednej dawki: od 250 do 350 zł.

Czy szczepionka chroni w 100 proc. przed zachorowaniem? Nie – natomiast jej podanie w ponad 90% eliminuje zachorowania wywołane serotypami zawartymi w szczepionce. To nie oznacza wyeliminowania wszystkich zakażeń pneumokokowych. W przypadku pneumokoków trzeba pamiętać, że jest ponad 90 typów (tzw. serotypów) tych bakterii, tak więc, żeby zabezpieczyć dziecko w stu procentach, trzeba by stworzyć szczepionkę chroniącą przed wszystkimi serotypami. Na razie nie jest to możliwe, zwłaszcza, że mogą pojawić się nowe serotypy. Zdecydowaną większość groźnych zakażeń wywołują jednak tylko niektóre serotypy, te najbardziej agresywne. I to właśnie one znajdują się w składach trzech obecnie dostępnych w Polsce szczepionek. Wszystkie są bezpieczne, co potwierdzono w badaniach klinicznych.

PneuSzczep

Szczepienia przeciwko pneumokokom wskazywane są przez ekspertów medycznych jako najważniejsze z listy szczepień zalecanych i powinny być wybierane przez rodziców w pierwszej kolejności. Chociaż od wielu lat eksperci postulują, żeby znalazło się ono w kalendarzu szczepień obowiązkowych (czyli były bezpłatne dla rodziców), szczepienie to do tej pory się w nim nie znalazło. Przyczyną jest brak pieniędzy w budżecie na sfinansowanie powszechnych szczepień dla dzieci, w związku z czym – w przypadku dzieci zdrowych jest to szczepienie zalecane, wykonywane na koszt rodziców. Niemniej jednak współcześnie, przy powszechnym dostępie do internetu i innych mediów, rodzice napotykają wiele nieprawdziwych i niesprawdzonych informacji odnośnie szczepień (wszystkich). Dlatego też organizatorzy ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej Pneumokokom mówimy: Szczepimy!!! wzięli sobie za cel podniesienie świadomości społeczeństwa na temat zakażeń pneumokokowych oraz zachęcenie rodziców do szczepienia dzieci w celu zapobiegania groźnym dla życia i zdrowia chorobom wywoływanym przez pneumokoki. Martelka.pl na zaproszenie Fundacji Aby żyć postanowiła przyłączyć się do tej kampanii 🙂 w ramach której powstała również edukacyjna strona internetowa – szczepimy.com.pl – zawierająca kompendium wiedzy na ten temat. W razie wątpliwości rodzice mogą na niej również zadać indywidualne pytanie lekarzowi.

Ze względu na duże zainteresowanie kampanią i potrzebę stałej edukacji wraz z początkiem maja 2015 r. rozpoczęła się druga edycja akcji. Pierwsza edycja kampanii trwała od października 2014 r. do kwietnia 2015 r. Organizatorem kampanii jest Fundacja Aby Żyć. Patronat honorowy objęli: Państwowa Inspekcja Sanitarna oraz Rzecznik Praw Dziecka – Marek Michalak. Patronat merytoryczny nad kampanią sprawują: Polskie Towarzystwo Pediatryczne, Polskie Towarzystwo Immunologii Doświadczalnej i Klinicznej, Polskie Towarzystwo Higieniczne, Polskie Towarzystwo Neonatologiczne.

Na pewno dla Was wszystkich najważniejsze jest życie i zdrowie Waszych dzieci. Przypominam, aby szukać rzetelnych informacji na temat jakichkolwiek szczepień, znajdźcie zaufanego lekarza, słuchajcie intuicji, obserwujcie swoje dzieci i miejcie świadomość zagrożenia. Niech to będzie Wasze TOP 5 przed podjęciem decyzji – bo ta oczywiście należy do Was.

Organizator kampanii: Fundacja Aby żyć
ul. Mogilska 40, 31-546 Kraków

Adres do korespondencji:
al. Krasińskiego 1/638, 31-111 Kraków, DH Jubilat

e-mail: kampania@szczepimy.com.pl
KRS: 0000276006 | NIP: 675-13-59-851 | REGON: 120435736

Fundacja posiada status Organizacji Pożytku Publicznego

Pozdrawiam

M.

zdjęcie tytułowe pochodzi ze strony www.citynews.ca
Show Comments
  • Karolina napisał(a):

    Pneumokoki są powszechne w żłobkach i przedszkolach. Okazuje się, że ponad 60% maluchów w takich instytucjach jest nosicielami pneumokoków. Myślałam, że to niestraszne ale jak puściłam dziecko do przedszkola i zaczęło mi przynosić do domu, do niemowlaka mnóstwo chorób, to się dopiero ocknęłam. Zaszczepiłam i starszą i młodszą i teraz jest faktycznie trochę lepiej. Ale jeśli ktoś ma możliwość zaszczepić wcześniej, to powinien o tym pomyśleć.

  • Ewa napisał(a):

    A ja zastanawiam się cały czas, czy zaszczepić pociechę. Mamy dylemat, ponieważ córka choruje dość często w przedszkolu i może szczepienie jakoś poprawiłoby jej odporność, z drugiej strony nie znosi dobrze szczepień: zawsze miała gorączkę i „gorsze dni” po szczepieniach, ale teraz u nas jest akcja darmowych szczepień (kujawsko-pomorskie)…

    • Martelka napisał(a):

      Doskonale rozumiem Twoje dylematy związane z tym tematem – przed każdym szczepieniem moja dusza zasiada na ramieniu – zdaję sobie bowiem sprawę z tego, że tzw NOP może nastąpić po jakimkolwiek szczepieniu. Moja córka bardzo dobrze znosiła do tej pory wszystkie szczepienia – również te przeciw pneumokokom, aczkolwiek zawsze jest to sprawa indywidualna. O tym, że będę szczepić wiedziałam z chwilą kiedy dowiedziałam się o ciąży, z kolei na temat tego jak będę szczepić zastanawiałam się bardzo długo i zawsze miałam do rozważenia ogromne dylematy. Ostatecznie znalazłam zaufanego lekarza, który świetnie prowadzi moją córkę, jest rozsądny i który wspiera mnie jako matkę – to on właśnie zasiał we mnie wątpliwości, rzetelnie przedstawiając jakie mogą nastąpić powikłania itp., jak obserwować dziecko, na co zwracać uwagę, kiedy nie szczepić… Ale z tyłu głowy zawsze pozostaje strach i obawa, czy tym razem tez będzie wszystko w porządku. Także rozumiem Twoje rozterki.
      Moja córka uczęszcza do żłobka, zaraz rusza do przedszkola. Została zaszczepiona, ale i tak jakiś mniej groźny szczep zasiedlił się w jej nosie i średnio raz na dwa miesiące choruje (gorączka, uporczywy katar). Jednak wydaje mi się, że dzięki szczepieniu nie rozwija się to w coś poważniejszego – bywa również, że musimy sięgnąć po antybiotyk, ale to w momencie kiedy już nie mogę sobie z tym w ogóle poradzić.
      Jeżeli masz tak duże wątpliwości porozmawiaj szczerze z lekarzem prowadzącym (oraz innymi, których znasz). Możesz tez zadać pytanie na forum lub bezpośrednio ekspertom kampanii, o której wyżej pisałam. Może będą umieli Ci nie tyle doradzić, co przedstawić na tyle rzetelne informacje, abyś miała jasność i podejmiesz taką lub inną decyzję.
      Życzę powodzenia i zdrówka dla pociechy 🙂

  • Ewa napisał(a):

    Bardzo dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź. Postaram się porozmawiać z lekarzem przy najbliższej okazji, a pytanie do ekspertów kampanii już wysłałam. Zobaczymy, co odpiszą. Mam nadzieję, że jakąkolwiek decyzję podejmę – będzie dobra 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *