Pomysł na rodzinny wypad nad Gardę – garść informacji praktycznych

Długie weekendy za nami 🙂 My konsekwentnie od kilku lat nie spędzamy ich – w przeciwieństwie do większości narodu – w typowym okresie ich trwania. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że w tym czasie ceny szybują wielokrotnie w górę, a ludzi jest zwyczajnie zbyt dużo. Dlatego zazwyczaj w tym czasie pracujemy, a odbijamy sobie ten czas trochę później. Jasne, że przez to musimy wybrać więcej dni urlopowych w grafiku pracowniczym, ale naszym zdaniem warto 🙂 Po pierwsze łatwiej znaleźć miejsce atrakcyjnego wypoczynku (terminy nie są tak oblegane), po drugie ceny pobytów są atrakcyjniejsze, a po trzecie jest mniej ludzi.

Zazwyczaj nasze wypady rodzinne są planowane w miejscach cichych, spokojnych, z dala od centrum i przeważnie w Polsce (pomijam fakt, że zwykle też na ostatnią chwilę). Bywa jednak tak, że nie zawsze trafia się pogoda, a to głównie ona (poza sensownymi warunkami zamieszkania) jest gwarantem udanego wyjazdu. W zeszłym roku postawiliśmy więc na wyjazd zagraniczny i wybraliśmy jedno z najpiękniejszych miejsc w Europie – Jezioro Gardę we Włoszech 🙂

Jak dotrzeć nad Lago di Garda? 

Jezioro Garda leży w północnych Włoszech w połowie drogi między Wenecją a Mediolanem, otoczone malowniczymi, górskimi szczytami i jest największym (oraz prawdopodobnie najczystszym) jeziorem tego kraju. Swą nazwę zawdzięcza niewielkiej miejscowości Garda położonej w prowincji Werona. Panuje tu łagodny klimat oraz króluje roślinność śródziemnomorska 🙂

Są w zasadzie dwie opcje do wyboru dotyczące podroży nad to malownicze jezioro: samolot lub samochód. My wybraliśmy tę drugą i niespełna 1200 km pokonaliśmy przejeżdżając Niemcy, Austrię i część Włoch. Droga była długa i nie powiem – trochę męcząca, szczególnie dla kierowcy. Wyruszyliśmy nocą (z piątku na sobotę), z uwagi na naszą (wówczas) 4-latkę (która naprawdę świetnie zniosła tę podróż) i nad ranem przekraczaliśmy już granicę z Austrią. Tutaj też zatrzymaliśmy się na śniadanie oraz krótką drzemkę. Zastanawialiśmy się nad wykupieniem noclegu po drodze, jednak z uwagi na to, że zdecydowaliśmy się na wyjazd aż 3 dni przed drogą – nie było już za bardzo czasu, aby znaleźć coś sensownego. Ruszyliśmy trochę na żywioł 😉 ale daliśmy radę. Najbardziej martwiłam się o Julkę, ale dzielnie zniosła całą podróż 🙂 Austrię i Włochy pokonaliśmy dość szybko. Możecie wybrać także opcję z lotem, np. do Mediolanu (od Gardy o jakieś 130 km) lub Bergamo (nad Gardę jest jakieś 120 km) – jest szybciej (i drożej), i trzeba się mocno ograniczyć z bagażem 😉 a stamtąd poruszać się wynajętym samochodem. Bo jednak zdecydowanie warto mieć tam własny transport, który pozwoli być Wam mobilnymi, jest bowiem co zwiedzać.

Jak przetrwać drogę?

Hm… to już zależy od Was i Waszych predyspozycji. Ogólnie w przypadku jazdy samochodem należy nastawić się na długą podróż – ostatecznie mamy do pokonania ok 1200 km (jeżeli ruszacie ze wschodniej polski to jeszcze więcej). My wyruszaliśmy nocą z uwagi na naszą 4-latkę, która wówczas spała. Poza tym przez noc można było spokojnie pokonać całe Niemcy. Nad ranem witaliśmy się już z Austrią. Nasza podróż nie przewidywała noclegu w hostelu czy innym przybytku. Gdy dojeżdżaliśmy do Austrii, zatrzymaliśmy się na dość sporym parkingu i przespaliśmy w samochodzie. Mogliśmy sobie na to pozwolić po pierwsze dlatego, że udało na się większość bagaży zamknąć w bagażniku, po drugie dlatego, że jechaliśmy z jednym dzieckiem. Julka podczas postoju została przetransportowana na przednie siedzenie, które rozłożyliśmy i tam spała ok 2 godzin (dopóki nie oznajmiła, że czas na śniadanie 😉 ). Nam wystarczyła drzemka. Dzisiaj, gdybym miała wybrać się ponownie do Włoch samochodem szukałabym już po drodze noclegu (koniecznie ze śniadaniem) z uwagi na kolejnego członka naszej rodziny. Dwoje małych dzieci, to już za dużo na takie wyprawy ciurkiem 😛

Zabraliśmy ze sobą turystyczną lodówkę, która pomieściła nasze przekąski (owoce, paszteciki, kabanosy, jogurty z musli, wodę). Ogólnie za każdym postojem było miło usiąść na świeżym powietrzu przy stolikach lub na trawie i coś przegryźć. Zatrzymywaliśmy się też w miejscach, gdzie można było skorzystać z ofert restauracyjnych, co się sprawdza, jeżeli chcemy zjeść ciepłe śniadanie, napić się herbaty czy kawy.

Pokonywanie Niemiec i Austrii to czysta przyjemność – drga szybka, szeroka, bez większych nieudogodnień. nawet jeżeli zdarzały się roboty drogowe, to i tak na liczniku nie było mniej niż 80 km/h (co w Polsce jest rzeczą nierealną). Pamiętajcie, aby zabrać ze sobą dokumenty swoje i dzieci (co najmniej dowody osobiste) na okoliczność rutynowych kontroli. Przed wjazdem do Austrii należy wykupić tzw. winietę – jest wymagana do poruszania się większością autostrad oraz dróg szybkiego ruchu. Przejechanie przez Austrię bez konieczności kupowania winiety jest w praktyce niemal niemożliwe. Winiety przyjmują formę naklejki  (a od 2018 roku również formę elektroniczną). Wyróżniamy trzy rodzaje winiet ze względu na ważność: 10-dniową, ważną od dnia zaznaczonego na winiecie przez 10 kolejnych dni kalendarzowych (jeśli zakupimy winietę 7 września będzie ona ważna do 16 września do godziny 23:59), 2-miesięczną oraz roczną. Koszt winiety dla samochodu do 3,5 tony to 9 euro. Winietę w tradycyjnej formie naklejki kupić można w jednym z kilkuset oficjalnych punktów sprzedaży, którymi najczęściej są stacje benzynowe. Winietę dobrze jest kupić tuż po wjeździe do Austrii, bo są one wymagane już od pierwszego kilometra. Zdecydowanie odradzam kupowania jej prze pośrednika wcześniej. My naszą zakupiliśmy tuż przed przekroczeniem granicy, również na stacji benzynowej połączonej z częścią gastronomiczną. Winietę należy nakleić w lewym górnym rogu, lub na środku przedniej szyby za lusterkiem, patrząc od strony kabiny. W Austrii należy również pamiętać o tym, aby każdy pasażer posiadał swoją kamizelkę odblaskową.

Austrię pokonuje się naprawdę szybko. Trasa jest bardzo malownicza i dość krótka – stosunkowo szybko dociera się do granicy z Włochami. I tutaj moja uwaga: warto wyjechać w środku tygodnia, tak aby na granicy austriacko-włoskiej być najpóźniej w czwartek. Dlaczego? Ponieważ my będąc tam w sobotę straciliśmy prawie 3 godziny czasu stojąc w korku (!). Jezioro Garda jest bardzo popularnym miejscem wypadów weekendowych dla dużej części Austriaków i Niemców, w związku z czym na granicy przepustowość drastycznie maleje. Najlepiej wyruszyć w środku tygodnia.

Jak już szczęśliwie przekroczymy granicę, to jazda po włoskich drogach również należy do tych przyjemnych. Ruch jest spory (aczkolwiek wynikało to pewnie z racji weekendu i popularności kierunku), jednak sama trasa łatwa i szybka. No i klimat zdecydowanie cieplejszy 🙂

Gdzie mieszkać?

Opcje są przeróżne 😀 zależy czego oczekujecie, co chcecie robić i z kim jedziecie (sami, z małymi dziećmi, z nastolatkami, ze znajomymi). Możecie więc przejrzeć oferty hoteli, możecie wyszukać sobie apartament w prywatnym domu (co jest dość popularną formą na zachodzie i bardzo wygodną), możecie zabrać namiot i skorzystać z łona natury, bowiem o tej porze roku na południe od Alp jest już naprawdę ciepło. My skorzystaliśmy z jeszcze innej opcji, mianowicie zakwaterowaliśmy się na jednym z wielu dostępnych w tej części Europy campingu, ale nie takiego zwykłego, jaki kojarzy Wam się z czasów dzieciństwa, tylko na tzw. Eurocampie, a dokładniej na Bella Italia.

Co to jest w zasadzie camping Bella Italia? Nic innego, jak ogromna wioska wakacyjna otoczona zielenią z zachwycającym widokiem na Jezioro Garda. Po prostu idealne miejsce dla rodzin pragnących wypoczynku pełnego relaksu, przy jednoczesnej możliwości zapewnienia dzieciom wielu atrakcji. Położona jest w miejscowości Peschiera i otwarta od Wielkanocy, aż do końca września. Bella Italia jest też największym resortem nad Jeziorem Garda, oferującym szeroki wachlarz usług. Poza tym to idealny punkt wypadowy do odkrycia pobliskich zakątków i malowniczych miasteczek.

Dlaczego zdecydowaliśmy się na taką formę zakwaterowania? Przede wszystkim z uwagi na naszą 4-letnią wówczas córkę, której chcieliśmy zapewnić szereg atrakcji, a także ze względu na samo położenie campingu – dosłownie nad samym jeziorem. Główną atrakcją tego miejsca jest niewątpliwie wielki kompleks basenowy, gdzie znajdują się baseny odpowiednie dla osób w każdym wieku. Od maja parujący tam animatorzy starają się zapewnić wszelką rozrywkę nie tylko dorosłym, ale przede wszystkim dzieciom w postaci gier, pokazów na żywo i różnorodnych konkursów. Ci młodzi ludzie codziennie z uśmiechem pozdrawiają wypoczywających, serdecznie zaczepiają dzieciaki, zapraszając je każdego popołudnia (aż do godzin późno wieczornych) na zabawy. Do południa oferują rozrywki na basenach (np. w postaci fitnessu w wodzie czy innych atrakcji). A gdyby było Wam mało to w niedalekiej odległości znajduje się Gardaland – największy we Włoszech park rozrywki 😉

Na campingu znajdują się różne formy zakwaterowania: namioty, pojedyncze domki, mieszkania, hotel, bungalowy oraz przyczepy mieszkalne, tzw. mobile home. I my właśnie zdecydowaliśmy się na tę ostatnią opcję (jest ich w zasadzie najwięcej na campingu). Są poustawiane wzdłuż wąskich ścieżek, dość blisko siebie, ale w taki sposób, aby zapewnić mieszkańcom prywatność.

Taki mobile home jest bardzo dobrze dostosowany do potrzeb rodzin z dziećmi. Posiada własną kuchnię (gazową), lodówkę, zlew wraz z całym niezbędnym wyposażeniem (garnki, patelnie, zastawa, szkło, sztućce i inne), do tego jest miejsce na jadalnię, dwa lub trzy osobne (zamykane) pokoje, łazienkę ze sporym prysznicem i osobną toaletą. W przyczepie jest zainstalowana klimatyzacja, w sypialniach na oknach znajdują się moskitiery. Całość wieńczy zadaszony częściowo taras, na którym są do dyspozycji krzesła ze stołem jadalnym, grill oraz suszarka na pranie. Wbrew pozorom, w takim małym „domku” jest sporo miejsca i wszystko czego potrzebujecie, aby bezstresowo przetrwać camping 😉 

Na Erocampie znajdziecie wiele różnorakich mobile home’ów (firm, które wykupiły na nim miejsce jest ogrom, a każda z nich posiada maksymalnie kilkanaście sztuk – rozchodzą się dość szybko), które różnią się detalami między sobą, np. w jednych może być pościel wraz z poszewkami, w innych poszewki musicie zabrać sami (jak w naszym przypadku). Jeżeli zdecydujecie się na jakąś opcję, to najlepiej o szczegóły dopytać bezpośrednio w rozmowie telefonicznej z konsultantem Eurocampu 🙂 Poniżej przykładowy plan takiego mieszkanka.

Jeżeli chodzi o ceny, to są one uzależnione od okresu w jakim panujecie tam pobyt i rzecz jasna długości pobytu, ale także firmy, w której wynajmujecie nocleg. Zaczynają się od ok 100 zł za dobę w przypadku mobile home’ów. Oczywiście im bliżej okresu letniego – tym drożej. My zdecydowaliśmy się na końcówkę maja. Ceny mieszkań, hoteli czy namiotów są wyższe lub niższe – wszystko zależy od standardu. Niemniej jednak polecam zajrzeć na stronę konkretnego Campu lub zadzwonić na infolinię – otrzymacie wówczas wszystkie niezbędne informacje. Nasz tygodniowy pobyt kosztował zdecydowanie mniej niż nad naszym pięknym Bałtykiem 😉 a wrażenia oraz pogoda zdecydowanie fajniejsze. Rzecz jasna należy doliczyć koszty dojazdu (+ ew. nocleg po drodze), ale i tak warto.

Zakwaterowanie na Campie następuje bezpośrednio po przyjeździe w głównej rejestracji, gdzie spisywane są nasze dane i następuje „zaobrączkowanie” (każdy, łącznie z dziećmi otrzymuje opaskę na rękę (podobnie jak w hotelach), która świadczy o tym, że jesteście użytkownikami Campu i możecie swobodnie poruszać się po jego terenie. Camp jest zamykany o 22:00 i wówczas opaski są sprawdzane przez strażników. Języki, w których można się porozumieć to rzecz jasna włoski, ale też niemiecki, angielski i francuski. Po otrzymaniu podstawowych informacji oraz masy ulotek jesteśmy kierowani już bezpośrednio do namiotów naszych „opiekunów” będących bezpośrednimi przedstawicielami firmy, u której wynajmujecie miejsce – coś na kształt rezydentów. Zazwyczaj są to młodzi ludzie, którzy Was przywitają, opowiedzą co i jak, a przede wszystkim przekażą Wam klucze do miejsca Waszego zamieszkania oraz je wskażą (i dobrze jest zapamiętać drogę 😉 ). Z nimi również następuje ostateczne rozliczenie – przy rezerwacji wpłaca się jedynie zaliczkę. Pobierana jest także przez nich opłata w wys. 100 euro z tytułu kaucji obejmującej sprzątanie po naszym pobycie. Jeżeli posprzątacie domek sami i opuścicie go do godz. 10:00 kaucja podlega zwrotowi (nic trudnego). Tutaj warto zaznaczyć, że osoby te są na Campie tylko w konkretnych godzinach, a jeżeli nie przyjmują kolejnych turystów, którzy dopiero zjeżdżają, to nawet nie we wszystkie dni – mają wyznaczone dyżury. Są natomiast pod telefonem. Dlatego jadąc tam, trzeba wziąć pod uwagę fakt, żeby zdążyć dojechać do konkretnej godziny. Gdyby jednak z jakiegoś powodu to się nie udało – nie martwcie się – nie zginiecie. Na miejscu są publiczne toalety, prysznice, pralnia wszystko codziennie czyszczone i utrzymywane w należytym porządku). Jest także sklep, targ z owocami oraz restauracje. A gdyby okazało się, że wolicie kupić coś taniej to ok 5 min drogi samochodem od Campu jest Lidl lub jego włoski odpowiednik EuroSpin 😉 (a ceny porównywalne do naszych w Polsce). Warto również uprzedzić rezydenta, że będziecie później – na karcie rezerwacyjnej powinniście otrzymać numer telefonu do opiekuna. Prawdopodobnie zostawi Wam w umówionym miejscu klucze oraz mapkę dojazdu do konkretnego domku.

Masa atrakcji (głównie dla dzieci)

Camping Bella Italia jest rajem dla dzieci. Poza wielkimi kompleksami basenowymi znajdują się tam również rozmaite place zabaw oraz parki z dmuchanymi zamkami. Ponad to o konkretnych godzinach prowadzone są zajęcia w wodzie (np. aerobik dla dzieci), natomiast każdego wieczoru odbywa się na wielkiej scenie coś na kształt dyskoteki, konkursów i wszelkiej maści zabaw z animatorami. Na terenie Campu znajduje się wiele różnych restauracji, które oferują gościom specjały kuchni włoskiej 🙂 (z różnym efektem 😉 )

EuroCamp Bella Italia jest potężną i samowystarczalną wioską wakacyjną, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Już w maju jest na nim sporo ludzi, ale cóż się dziwić – o tej porze roku jest tam ciepło jak u nas latem 🙂 poza tym sam region jest przepiękny. Wokół jeziora Garda znajduje się też wiele kurortów oraz miasteczek turystycznych z zabytkową zabudową (historyczne centra miast, dawne zamki i fortece) oraz dobrze zagospodarowane plaże żwirowe z łagodnym zejściem do jeziora. Północna część jeziora – bardziej górzysta i wietrzna – jest odwiedzana przez windsurferów. W południowej części jeziora woda jest cieplejsza… Jednak o tym co i jak zwiedzać wokół Gardy napisze Wam w kolejnych postach – będą ciekawe i okraszone pięknymi zdjęciami 😀

Tymczasem mam nadzieję, że zebrane przeze mnie informacje praktyczne w tym wpisie pomogą Wam podjąć decyzję o wyjeździe w ten piękny zakątek Europy.

Miłego planowania wakacji!

Pozdrawiam

M.

 

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *