Pomysł na wakacyjny wyjazd z dzieckiem – wspomnienia z Lanzarote

Gdybym miała scharakteryzować to miejsce jednym zdaniem, to określiłabym je mianem rajskiej wyspy z piekła rodem. Położona w archipelagu Wysp Kanaryjskich ma niewiele wspólnego z potocznym wizerunkiem lansowanym przez biura podróży. Zaskakuje już od pierwszego spojrzenia na jej wszechobecną i niewiarygodnie „jałową” ziemię. To po prostu skała, a ściślej mówiąc – dziesiątki kilometrów lawy wulkanicznej. Ta wyspa bardziej niż jakiekolwiek inne miejsce na ziemi przypomina po prostu księżyc. Wszystko jest tu inne: góry – czerwone, jeziorka – zielone, plaże – czarne, a domy – białe. Żadnych banalnych widoczków. Surowość skały skontrastowana z bajecznym kolorem oceanu. Po pierwszym wstrząsie wpadliśmy w zachwyt 🙂

Lanzarotte_01

Lanzarote – księżycowe widoki

Na Lanzarote powietrze jest dość rześkie, a słońce świeci aż 330 dni w roku. Średnia temperatura wynosi 25 stopni, co powoduje, że panujący na niej klimat nazywa się „wieczną wiosną”. Upałów zatem tam nie doświadczycie, ale za to nawet w listopadzie, kiedy w Polsce rozpoczną się ponure jesienne chłody, tam będzie można popluskać się w ciepłej wodzie. Wybrzeża to albo plaże – białe, czarne lub mieszane – albo monumentalne klify z widokiem na ocean.

Piekielny charakter wyspy czuć na każdym kroku. Jest to przede wszystkim zasługą ok. 300 rozsianych po wyspie wulkanicznych stożków, których czarne i ceglaste grzbiety (nagie lub porośnięte wulkaniczną roślinnością) mienią się w słońcu rożnymi kolorami. Tej przeogromnej siły wulkanicznej najlepiej doświadczyć w Parku Timanfaya, którego sercem są tzw. Góry Ognia.  Przede wszystkim w tym miejscu są wyjątkowe temperatury: od 140 st, C. na głębokości 10 cm pod powierzchnią ziemi, aż do 400 st. C. 6 m. w głąb. Można to odczuć na własnej skórze, bowiem podniesione z ziemi kamyki są tak gorące, że ciężko je dłużej utrzymać w dłoni.

Lanzarotte_18

Lanzarote. Park Timanfaya – Góry Ognia

Lanzarotte_19

Lanzarote. Park Timanfaya – Góry Ognia

W sąsiedztwie Parku Timanfaya znajduje się cenny (i również chroniony) region zwany La Geria. Patrząc z lotu ptaka na krajobraz Lanzarote, trudno sobie wyobrazić, że można wyhodować na tej wyspie dorodny owoc. Oto przecież rozciaga się wszędzie księżycowa „jałowa” gleba, na której zalega gruba warstwa zastygłej lawy i czarnego pyłu po ostatnich erupcjach wielkich wulkanów. Tymczasem w samym centrum wyspy, jej mieszkańcy uprawiają najszczersze złoto Lanzarote, mianowicie winorośl, z której wytwarza się wina, zresztą przepyszne 🙂 Wina te zdobywają wysokie nagrody na światowych konkursach winiarskich. Winorośle są uprawiane wyłącznie metodami ekologicznymi i tylko przy zastosowaniu prac ręcznych. Winorośl sadzi się w stożkowatych rowkach, w których zalega warstwa wulkanicznego żwiru, tzw. lapilli. Każda grządka otoczona jest półkolistym, kamiennym murkiem mającym za zadanie chronić rośliny przed suchym i częstokroć silnym wiatrem wiejącym znad kontynentu afrykańskiego.

Lanzarotte_05

Lanzarote. La Geria – stożkowate grządki z winoroślą

Najpopularniejsza odmiana winorośli uprawiana na Lanzarote to malvasía (ponad 50% upraw). Winnice w La Geria zajmują powierzchnie ponad 5 tys. ha. Co jakiś czas można zobaczyć bielone ściany budynków pozwalające odróżnić gdzie znajduje się teren podlegający konkretnej winiarni. W jednej z nich znajduje się także muzeum wina „Museo del Vino”, pozycja obowiązkowa dla tych, którzy chcą zgłębić tajniki wulkanicznego trunku.

Lanzarotte_03_04

Lanzarote. La Geria – winiarnia

Lanzarotte_06_08

Lanzarote. La Geria

Lanzarotte_02

Lanzarote

Na południowo-zachodnim wybrzeżu Lanzarote, zaraz za granicą Parku Timanfaya leży niewielkie skupisko białych domków (charakterystycznych dla wyspy). Jest to niewielka rybacka osada El Golfo. Na południe od wioski, bezpośrednio przy nabrzeżu, leży krater o takiej samej nazwie, we wnętrzu którego uformowało się głębokie jezioro Charco de los Clicos. Jest to unikalny zbiornik wodny w skali całej wyspy, wytworzony w czasie wulkanicznych wybuchów w XVIII wieku. Obecnie wulkan ten częściowo znajduje się już pod wodami Oceanu Atlantyckiego. Dzięki licznie rosnącym w nim algom, woda jest zabarwiona na niezwykle intensywny, zielony kolor, silnie kontrastujący z otaczającą jezioro czarną lawą. Woda w jeziorze jest pochodzenia oceanicznego, intensywne jej odparowywanie spowodowało, ze jest ona mocno zasolona, prawdopodobnie bardziej niż woda w Morzu Martwym. Na skutek intensywnego procesu parowania, w ostatnich dwudziestu latach, powierzchnia jeziora zmniejszyła się prawie o połowę.

Lanzarotte_20

Lanzarote. El Golfo – jezioro Charco de los Clicos

 

Lanzarotte_21

Lanzarote. El Golfo – osada rybacka

To, jak wygląda obecnie Lanzarote, jest w dużej mierze zasługą Cesara Manrique – prawdziwego człowieka renesansu. Na wyspie mówi się, że to on ją wyrzeźbił i ukształtował. Charakterystyczne, tradycyjne, proste domki o białych ścianach i zielonej lub niebieskiej stolarce doskonale harmonizują z otoczeniem. To właśnie architektura, poza niesamowitymi wulkanicznymi krajobrazami stała się główną atrakcją turystyczną wyspy. Manrique był jednym z niewielu na świecie prawdziwie „lokalnych” artystów. Doskonale przewidział, iż dynamicznie rozwijający się w latach 60-tych i 70-tych ruch turystyczny oraz „inwazja” globalnych tour-operatorów będą zagrażać integralności oryginalnej kultury i natury wyspy. Nie był przeciwny turystyce, lecz nie chciał, aby wyspa podzieliła losy Teneryfy czy Gran Canarii. Przy wsparciu lokalnych władz wdrożył w życie projekt Art-Nature/Nature-Art i wyznaczył kierunek rozwoju zabudowy na wyspie. Dzięki jego działaniom nie znajdziecie tu hoteli-wieżowców. W jego koncepcji nic nie mogło zakłócić naturalnego krajobrazu Lanzarote. Jasne „plamy” zabudowań mają jedynie ułagodzić jej surowy, wulkaniczny plener. Nic nie wyrasta tu ponad wysokość wulkanów, bo w końcu to one określają charakter tego miejsca. Dzięki artyście nie zobaczycie tam również żadnych reklam (!).

Lanzarotte_09_10

Lanzarote. Architektura wg koncepcji Cesara Manrique

Lanzarotte_16

Lanzarote. Architektura wg koncepcji Cesara Manrique

Lanzarotte_15

Lanzarote. Architektura wg koncepcji Cesara Manrique

Lanzarotte_11_13

Lanzarote. Architektura wg koncepcji Cesara Manrique – Jameos del Agua

Lanzarotte_17

Lanzarote. Architektura wg koncepcji Cesara Manrique

Ostatnim dziełem Césara Manrique, tuż przed jego tragiczną śmiercią w 1992 roku był ogród kaktusów – Jardín de Cactus. Zachwyca on połączeniem piękna sztuki architektonicznej z pięknem natury. Mieści się w dawnych kamieniołomach, w których wydobywano popiół wulkaniczny i do dnia dzisiejszego zachował on swoją okrągłą strukturę. Na tarasowej ogordu powierzchni uprawia się ponad 1400 w pełni sklasyfikowanych gatunków kaktusów pochodzących nie tylko z Wysp Kanaryjskich, ale również z takich miejsc jak Peru, Meksyk, Chile, Kenii, Tanzanii, Madagaskaru czy też z Maroko. Nad całością, charakteryzującą się nieomylnym stylem Manrique, dominuje wiatrak, dawniej używany do przemiału kukurydzy, a dziś pełniący funkcje dydaktyczne.

Lanzarotte_34

Lanzarote. Jardín de Cactus

Lanzarotte_33

Lanzarote. Jardín de Cactus

Lanzarotte_31

Lanzarote. Jardín de Cactus

Jedną z ciekawszych atrakcji Lanzarote są tzw. salianas, czyli fabryki soli, zwane również ogrodami solnymi. Tworzono je tuż przy linii wybrzeża, w naturalnie wykształconych lagunach. Ich zadaniem było przede wszystkim zapewnienie zapasu soli na potrzeby konserwowania poławianych sardynek. Prowadzone są rodzinnie od ponad pół wieku. Mają pow. 440 tys. m kw. i należą do największych oraz najbardziej ekologicznych na świecie. Na setkach kwadratowych poletek, produkowano większość potrzebnej lanzaroteńczykom soli. Poletka te, wyglądające z daleka jak ogromna szachownica, napełniane były wodą morską, która podczas procesu parowania traciła początkowo intensywną, niebieską barwę i stopniowo krystalizowała w bryłki soli. Powstałe w ten sposób oślepiająco białe stosy soli niesamowicie kontrastują z pokrytymi czarną lawą okolicami.

Lanzarotte_22

Lanzarote. Fabryka soli (saliana – ogród solny)

Lanzarote chociaż jest niedużą wyspą, to jest niezwykle interesująca. Marsjańskie krajobrazy, senne wioski z klimatycznymi barami, urozmaicona linia brzegowa z wyrzeźbionymi przez lawę klifami, krystalicznie czysta woda, plaże w kolorach od grafitu po złocisto-biały, wyborna gastronomia oparta na lokalnych produktach, wspaniałe wina oraz możliwość pieszych wędrówek po grzbietach wulkanów sprawiają, że jest to miejsce do którego chętnie powrócę 🙂 Jest to tez znakomite miejsce na spędzenie wakacji z małym dzieckiem. Nie za zimno, nie za gorąco, świetna baza noclegowa to tylko niektóre atuty.

P.S. Będąc na Lanzarote mieliśmy okazję zwiedzić również drugą wyspę archipelagu – Fuerteventurę. Oddalona niewiele od Lanzarote prezentuje zupełnie inną gamę krajobrazową. Kojarzy mi się głównie z kolorami pomarańczy, czerwieni i złota. Ale o tym może innym razem…

Lanzarotte_26

Fuertaventura

Lanzarotte_25

Fuertaventura

Miłych wojaży!

M.

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *