Wakacyjny kącik dla dziecka

Od dawna podobają mi się wszelkie inspiracje dotyczące wykorzystania farb tablicowych i magnetycznych we wnętrzach. Za każdym razem stwierdzałam, że muszę taką ścianę w domu mieć. Najpierw jednak był problem braku tego własnego domu, później długo odwlekany remont. Teraz jesteśmy po remoncie, a ściany tablicowej jak nie było, tak nie ma.

Po pierwsze, jak mazać kredą, to w kuchni lub przedpokoju, na pewno nie w sypialni czy salonie. I tu wizja sypiącej się kredy przyprawiała mnie o dreszcze. Kolejny pomysł: pokój dziecka. I jakoś nadal perspektywa zamiatania pyłu z ciemnej podłogi mnie nie przekonuje. Kombinowałam nawet jak sprytnie rozwiązać problem posiadania dziecięcej tablicy w domu. Przecież każde dziecko „musi” taką mieć. Czarną. Tablicę. Nie jakieś tam stojaki z papierem i mazaki.

Pewnego dnia mnie olśniło i postanowiłam cały ten bajzel kredowy wynieść na balkon. Balkon jest za mały na kącik kawowy. Nikt u nas kawy też nie pija, więc zawsze był nieco zapomnianym miejscem. I tu przychodzi czas na jego drugie życie.

Jedną ściankę, tą zewnętrzną pomalowaliśmy farbą tablicową. Z początku miałam wątpliwości czy czarny kolor jest idealny, szczególnie, że widać ścianę przez drzwi balkonowe. Miałam obawy, że będzie nieco zaciemniał pomieszczenie, ale wątpliwości okazały się niepotrzebne. W rezultacie malowidła naszego dziecka widać przez okno, tak więc możemy się nimi cieszyć nie tylko będąc na zewnątrz.

balkon10

Malowanie przebiegało szybo i sprawnie, farba dobrze kryje każdą powierzchnię, całkiem przyzwoicie się rozprowadza. Puszka farby jest bardzo wydajna. Dla idealnego efektu zalecane jest dwukrotne malowanie. Z oszczędności czasu (dziecko w dzień śpi tylko 2h) pomalowałam raz. Na moje oko perfekcjonistki efekt jest zadowalający. Ściana kilka razy była już ścierana, nic się z nią nie dzieje.

balkon11

Starając się stworzyć przyjemną przestrzeń na balkonie, umieściłam kilka dodatków umilających czas na świeżym powietrzu.

Ochronę od słońca stanowi namiocik teepee. Jest też swoistą oazą dziecka – Młody lubi spędzać w nim czas. Na podłodze położyłam piankowe puzzle przykryte kocykiem. Jest ciepło i przyjemnie. Swoje miejsce też znalazły ulubione zabawki dziecka.

balkon07

Na świeżym powietrzu zawsze wzrasta apetyt, dlatego małe stoliczki, a raczej ozdobne taboreciki, są idealne do postawienia przekąsek. Zrezygnowałam z tradycyjnego stołu, ponieważ zajmuje dużo miejsca a dziecko do niego nie sięga. Żeliwne taboreciki sprawdzają się  idealnie. Mam trzy różnej wielkości, tak więc służą jako stoliczki, półeczki czy też siedziska, w zależności od zapotrzebowania.

balkon06

Jako, że to jest balkon, nie mogłam w zupełności zrezygnować z zieleni. Jednak bardzo nie lubię latających owadów, tak więc zrezygnowałam z kwiatów na rzecz trawy ozdobnej. Jej zieleń pięknie prezentuje się na ciemnym tle. Nie wabi owadów i zarazem nie kusi do „zrywania kwiatków”. Jest za to elementem edukacyjnym i wychowującym – nasze dziecko uwielbia ją codziennie podlewać. Pamięta o tym „obowiązku” jak mało o czym.

balkon12

Taka balkonowa oaza jest idealnym miejscem zarówno w pogodne jak i deszczowe dni. A zawsze to czas na świeżym powietrzu. Balkony kojarzą mi się z ławką, kawą i książką, lampionami i pięknymi kwiatami. Niestety taka aranżacja nie zatrzyma małego dziecka na długo. Musiałam wymyślić coś innego, czego nie ma w domu, a co będzie interesujące, inspirujące i rozwijające. Z powodzeniem można się tu w upalne dni bawić wodą czy żelem do zabawy.

W planach mam jeszcze „upiększenie” obecnej aranżacji drobnymi detalami jak grafika i może wygodna ławka dla „dorosłych”. Póki co jednak musiałam się skupić na stworzeniu miejsca bezpiecznego, z dużą ilością wolnej przestrzeni do zabawy, które ten sezon posłuży 15-miesięcznego brzdącowi.

Całość oto prezentuje się następująco:

balkon001

Farbę tablicową można kupić w sklepach malarskich. Dostępny jest szeroki wachlarz kolorów.

Stworzenie przyjaznego dziecku miejsca nie wymaga wielkich nakładów finansowych, jedynie troszkę wyobraźni. Zawsze chciałam mieć tablicę w domu i w końcu mam! Młody też szczęśliwy, ma w zasięgu ręki wspaniałą formę kreatywnej zabawy. Wspólny czas na świeżym powietrzu spędzamy… rysując.

E.

 

Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *